niedziela, 10 sierpnia 2014

Larry cz.3

-chodź , idziemy się napić - pociągnął mnie w stronę baru i w tym momencie usłyszałem głos Sophie - Louis ?? - obrocilem się do niej spojrzała to na mnie ,  to na Harrego
Zastanawiałem się ile widziała z tego wszystkiego , więc próbowałem przybrać normalny głos tonu
- Soph martwilem się - patrzyłem na nią było widać , że jest zła , ale na szczęście nie z mojego powodu a Harrego , więc zamiast mi odpowiedzieć zwróciła się do niego
- mówiłam ci do kurwy nędzy , że masz go zostawić w spokoju Harry - powiedziała to dość ostrym tonem. A on jedynie się uśmiechną ,ł po chwili jednak odpowiedział
- Dobrze znasz warunek , inaczej znasz moja odpowiedź - znowu wyszczerzyl zęby
- o nie nic z tego napewno niepojde z tobą do łóżka , co to to nie i radzę ci odwal się od niego bo porzalujesz - jej oczy były ciemne , była zła
- co możesz mi zrobić NIC już niejesteś  w żadnym gangu - a mnie normalnie zatkało o co im  kurwa chodzi zamiast się zastanawiać słuchałem dalej
- niemuszę w żadnym być by nakopać Ci dupy , poprostu zostaw go w spokoju Harry.Ok
- dobrze , już się tak niemartw słońce , życzę miłej podróży pa - po tych słowach zniknął w tłumie. Ale chwila zaraz jaka podróż o co chodzi , popatrzyłem na Soph pytajaco zauważyła to.
- Powiem ci w aucie , chodź - pociągnęła mnie w kierunku wyjścia.
Gdy tylko wsiedlismy do jej auta od razu zapytałem się o co chodzi .
- muszę komuś pomoc , niebedzie mnie przez tydzień - powiedziała to jagby nic wielkiego się nie stało
- że niby co ? Przez tydzień Soph dlaczego zawsze ty wszystkim pomagasz , a tobie nikt oprócz Harrego który robi to iwylacznie dlatego , że chce cię zaliczyć - ona kurwa myślała , że to dla mnie nic gdyby nie Harry pewnie napisalaby mi to rano w dzień wyjazdu
- przykro mi Louis naprawdę niewystarczy ci to , że cię chronie - nawet na mnie niepopatrzyla wściekłem się i krzyknolem
- helo umiem do cholery o siebie zadbać , niepotrzebuje nianki - popatrzyła na mnie zdziwiona no tak ja nigdy niepodnosilem glosu , zawsze byłem spokojny
- Nie to miałam na myśli - i tak dokonać jazdy nieodezwaliamy się do siebie słowem , gdy pojechała pod mój dom nawet się z nią niepozegnalem poprostu miałem jej dość zawsze tak robiła , to stawało się coraz gorsze . Zatrzasnelem za sobą drzwi i pobiegłem do pokoju rozmyslajac o dzisiejszym incydencie z Harry , och to było mega. Zamierzałem mu podziękować za to że powiedział mi o wyjeździe Soph . Zastanawiałem się nawet nad zerwaniem z nią. No nie , Louis nie zrobisz tego przecież ze względu na Harrego. Hazz co ty że mną robisz oszaleje .


No hej miski mam nadzieję że rozdział się wam podoba następny będzie lepszy xD kocham was i pamiętajcie z każdy komentarz to dla mnie inspiracja :* 

piątek, 8 sierpnia 2014

Larry cz.2

Nastepny dzien ***
 Postanowilem sobie , że cały dzień bede unikal Harrego , przynajmniej miałem taki plan.Lecz niestety sie nieudal. Idac do mojej szafki , po skończonych lekcjach zauwazylem opierajacego sie na niej Harrego , o dziwo bez jego kumpli . Zdziwiłem sie. Próbujac pocieszyć sie na duchu , ze nic sie niestanie podesłlem do niego i zapytałem - mozesz się odsunać , chciałbym dostać się do szafki
 - Ahh , tak -zaczał swoim iroicznym glosikiem
- A wiesz co ja bym chcial - pochylił sie nad moim uchem i cicho powiedził
 - dobrać sie do twoich majtek .Jego chamski charakter i niewyparzony pysk zawsze na mnie dziwnie działały , przeszly przezemnie dreszcze .
 Niepotrafilem sie powstrzymac od komentrza.
 - Niepowinieneś z takimi tekstami zwracać sie do dziewczyn ?- Chyba go tym zatkalem , ale po chwili rzekł
 - zastanowie sie , może taką propozycje złoże Sophie - po czym jak na dupka musiał odejść. Dobrze wiedzial , że tym tekstem mnie rozjuszy , wie jak bardzo ja kocham i zrobie dla niej wszystko. Dobrze o tym wie i zapewnie chce to wykorzystać , pieprzony bisekualista
. Niespodziewalbym sie że on wlasnie nim jest , a o dziwno nikt w szkole tego niewie. Nawet gdybym komuś to powiedzial nikt by mi nieuwierzyl , niestety taki los przecietnego ucznia.
Wróciłem domu i postanowiłem umówić się z Sophie na wieczór .
- Hej kochanie - odebrała tymi słowami mój telefon do niej
- No hej , słuchaj idziemy dziś gdzieś wieczorem - zapytałem
- Oh no z przyjemnością , ale ja chce iść dziś na jakąś imprezę do jakiegoś klubu , wkońcu dziś jest piątek. - jak zwykle to ona mówiła gdzie się spotykamy , więc jak zwykle przystałem na ta prośbę ,choć trochę mnie to zdziwiło bo rzadko chodziła w takie miejsca.
- No dobrze to jesteśmy umówieni na która ?- dopytywalem
- może być 8 wieczorem , bądź pod moim domem
- Niema sprawy - odpowiedziałem i się rozlaczylem .
***
Trochę po 8 byliśmy , już w klubie Sophi od razu się ulotnila mówiąc m ,i że za godzinę będzie z powrotem . Pewnie miała jakieś sprawy do załatwienia ze swoim kumplami , wciąż niemogę zapomnieć że była w , gangu Stylesa pieprzonego Stylesa , który okazał się być pedałem , a rucha każda laskę w klubie.
- Tomlinson , jak miło znowu cię widzieć - usłyszałem za plecami ten charakterystyczny głos , który oczywiście należał do Stylesa . Po plecach przelecialy mi ciary
.- przyszles z Sophi prawda , ale jej tutaj niema - powiedział to takim tonem jakby to właśnie Sophi chroniła mnie przed złem świata i po części miał rację bo to ona była ta BED w naszym związku , nie ja
- mało powinno cię to obchodzić - powiedziałem hardo
- och kochanie niedenerwuj się tak i chodź ze mną - zanim zdążyłem zaprotestować , Harry trzymał już moja rękę i pociągnął mnie w stronę parkietu
- myślę , że czas na dziki takiec - szepnął mi do ucha i zamruczal poczułem takie dziwne uczucie , ale to uczucie było przyjemne. Kurwa Louis co sie z tobą dzieje !!! Wrzeszczalem sam do siebie w myślach , aż do momentu kiedy poczulem jego wargi na mojej szyi i jego rąk na moich biodrach wtedy wszystko przestało mnie dla mnie sens liczył się tylko on . W głębi duszy jednak krzyczałem Louis NIE co ty Kurwa robisz .
- Widzę , że się podoba - zamruczal Harry do mojego ucha
- ja niemogę mam dziewczynę prostu niemogę - skomlalem bez opamiętania
- och wiem , ale nikt się niedowie obiecuje , to będzie nasza tajemnicą
-  po czym poczułem jak zaczyna ssać delikatnie moją skórę na szyi . Normalne odlot.
- chodź idziemy się napić - pociągnął mnie w  stronę baru i w tym momencie usłyszałem głos Sophie
- Louis ?? - obrocilem się do niej spojrzała to na mnie to na Harrego


Oh wiem akcja chyba dzieje się za szybko al spoko Sophie nic niewidziala  więc niebojcie żaby haha proszę was komentuje bo to dla mnie wielka motywacja

Wielki powrót

No hejoszka  a więc postanowiłam że powracam na bloga już disaj wieczorem będzie druga część opowiadania o Larrym a w następne dni rozdziały mojego pierwszego opowiadania. ;*

piątek, 9 maja 2014

One Shot -Larry Stylinson. Cz.1

Życie nie jest proste kiedy codziennie trzeba walczyć z przeciwnościami.Gdy się jest popularnym w szkole jest to łatwe , ale gdy się jest normalnym uczniem takim jak ją przeciwności są bardzo trudne .może, każdy...
-louis słuchasz mnie w ogóle - usłyszałem wzywający mnie z zamysleń głos Sama, mojego przyjaciela.Otworzyłem szerzej oczy.
-CO ? -Palnelem tepo niewiedąc o co chodzi.
-Stary zeszyt daj mi zeszyt ,pani zbiera zadania domowe, a ja niemam.
No tak Sam nie lubi maty na lekcjach zawsze gada z Zaynem i Natalie, ale nigdy kompletnie nigdy kompletnie niewie co aktualnie robimy na lekcjach.
Podałem mu zeszyt.
-dzięki -uśmiechnął się i zaraz zaczął przypisywać zadanie
Rozgladnelem się po klasie. Pani Pins z maty stała przed chłopakiem który się z nią hmm powiedzmy kłócił.
- Styles , ale mnie nieobchodzi , że niemałes czasu na zrobienie zadania domowego
- Pani Pins przyniosę na jutro to zadanie naprawdę , proszę dać mi szansę.- zrobił maślane oczy uśmiechnął się w wyniku czego na jego policzkach pojawiły się duże i piękne doleczki.Każda baba na to leciała jak widać Pani Pins również.
-No dobrze Styles masz czas do jutra.
Podeszła do następnej osoby która podobnie jak Styles próbowała oczarowac Panią swoją uroda, ale nikomu oprocz niego się to nie udawało.
Harry Styles obiekt westchnień każdej dziewczyny w naszej szkole. Najpopularniejszy i najprzystojniejszy. Potrafił czarowac swoimi zielonymi teczowkami każda dziewczynę zresztą wystarczył jeden uśmiech z jego strony a następnego dnia dziewczyna wieczorem była u niego w łóżku.
Przeniosłem wzrok na jego włosy. Bujne kręcone idealnie ułożone .Styles miał na ich punkcie cholernego zjoba. Akurat skończył rozmowę z Lissa i spojrzał na mnie z jego twarzy zniknął uśmiech co znaczyło "spadają albo zaraz będziesz miał głowę w kiblu " ale to tylko wolne tłumaczenie. Opuściłem wzrok .
Ja i Harry nigdy że sobą nierozmawialismy . Od początku jednak wiedziałem , że ten typ człowieka za mną nie przepada . Gdzieś kiedyś słyszałem że chciałby mnie jakoś "zaczepić",  ale niedalem mu ku temu żadnej okazji. Jednak od tygodnia jestem z jego byłą Sopie . Słyszałem , że Stylem się z nią nieprzespal dlatego "rucha" każda dziewczynę stojąca mu na drodze.
-Louis -usłyszałem panią Pins
-tak
-podaj proszę rozwiązanie zadań bo jak zwykle NIKT nie ma poprawnej odpowiedzi. Podkreślając to , że ponad połowa klasy w ogóle nie ma tego zadania .- ostatnie słowa bardzo mocno podkreśliła
-Tak , już podaje.
Matma  była moim jednym z ulubionych przedmiotów . Ale niestety udziałem się na każdej lekcjach bo Pani Pins niestety niepotrafiła prowadzić lekcji by kogoś zainteresować nawet mnie , a mate lubię .Dlatego, też na każdej lekcji pisałem z Sopie . Parę razy zauważyłem jak Styles gapi się na mnie , było to irytuje.
Lekcja minęła mi szybko jak 3 pozostałe
-Sam , idę na stołówkę do Sophie
-Nie ma sprawy, Lou będę na boisku do potem
Skręciłem na stołówkę. Zacząłem szukać Sophie wzrokiem.
Koło niej stał Styles , podszedłem i odchrzaknalem
- Co do....-zaczął Harry spojrzał na mnie ze złością , w jego zielonych oczach - To ty , poczekaj aż skończę
- pośpiesz się- warknalem
Usiadł na przeciwko Sophie , uśmiechnęła się do mnie po czym powiedziała .
-Harry myślę że na tym skończymy nasza rozmowę
- zadzwonie wieczorem
- będę zajęta - odrzekła
-to pogadamy jutro - na odchodne zilustrowal mnie wzrokiem.
- czego chciał - spojrzałem na nią
- Lou naprawdę niewarzne wiesz jaki on jest , chcę prostu ciebie jakoś zwabic
- Sophie dam radę
- kochanie tylko proszę , nie wdawać się z Harrym w bójki wiem jaki on potrafi być.
- Dobrze, to co widzimy się u ciebie dzisiaj o siódmej
- tak, tak - popatrzył gdzieś w dal
- to ja lecę pa - wstalem
- Lou -powiedziała- kocham cię
- ja.ciebie też- nachylilem się pocałowałem ją i odszedłem machajac  jej .posłem szukać Sama na boisko .
Znalazłem go na trybunach wśród dziewczyn .Podszedłem.
- Dobra dziewczyny koniec zebrania wpadnijcie później.
- Tomlinson- usłyszałem za sobą- od kiedy to wyzbywasz się dziewczyn zamiast kilka przelecieć przecież wszyscy wiemy że Sophie nigdy nikomu niebyła wierna , tobie też zanim się ogarniesz wyląduje u mnie w łóżku.
- nie przeginaj - waknalem odwracając się w jego stronę .
- Bo co ? Bo pójdziesz do dyrcia z płaczem
- Nie , bo Sophie boi się że zniszcze Ci twoja piękna buzię. Obiecałem jej
- a co ona ci obiecała , hmm - przechylił głowę patrzył na mnie z zaciekawieniem a , we mnie się gotowalo miałem ochotę go uderzyć , ale wewnętrzna siła mnie powstrzymywala . Było w nim coś dziwnego.Nieodezwalem się.
- Nic ?? O jaka szkoda.
Chcąc zignorować Stylesa obrociłem się do Sama by coś mu powiedzieć , w tym momencie Styles złapał mnie za tyłek i powiedział do mnie tym ochryplym głosem
- za niedługo będziesz głośniej krzyczał na mój widok niż w łóżku z Sophie . Wiesz o czym mówię.- po czym odszedł .
Stanąłem jak wryty analizując co on właściwie do mnie powiedział.
Ktoś mi kiedyś mówił że Styles to bi ale nigdy w to niewierzylem .
Tym bardziej teraz niechce , w to uwierzyć.
***
-Louis za pół godziny będzie siódma Sophie nigdy Ci niewybaczy jak się spoznisz - krzyknęła z salonu moja rodzicielka
- już się ubieram - pobiegli do pokoju.
Rozebrał się łącznie z bokserkami by je zmienić założyłem czarne dość obcisle rurki i czerwono biała koszulkę. Poszłem się jeszcze do łazienki uczesac i za pięć minut juz szlem do Sophie.
Idąc trzy przecznice przed domem Sophie zobaczyłem sporą grupkę chłopaków. Szlem dalej zrobili mi przejście , ale ten ostatni złapał mnie mocno za nadgarstek . Syknalem.
- Tomlinson - usłyszałem ten charakterystyczny głos
- Styles - przedzeznilem go
- nie tym tonem - upomniał mnie
Próbowałem wyjąć rękę z ucisku , ale niepotrafilem poddałem się- śpieszysz się gdzieś , czyżby do Sophie , a sądzisz że lepiej bawiłbyś się ze mną.- spytał
- Nie .Bawie. Się . Z . Pedalami -powiedziałem każde słowo wyraźnie oddzielajac .
Nachylil się do mnie tak , że nasze nosy się stykaly .
- Jeszcze zobaczymy Tomlinson - puścił mnie , a ja najszybciej jak tylko potrafiłem odeszłem z tam tad. Usłyszałem.tylko
- Harry , zajmiemy się nim
- Nie Liam ją się sam, nim zajmę .
I śmiech jego kolegów.
Boże on serio jest gejem . Nie, nie wierze w to , to niemożliwe .
***
Oglądaliśmy z Sophie film , ale mnie bardzo on interesował więc postanowiłem pogadać z Sophie o Stylesie .
- Kochanie , mam jedno pytanie
- a, więc słucham - spojrzała na mnie z zaciekawieniem
- czy...no...czy... Harry...czy....on...jest...bi
-haha uwielbiam jak się jakasz jesteś wtedy taki słodki . Odpowiadając na twoje pytanie , Harry to gej . Byłam z nim.dla przykrywki , tak samo jak inne dziewczyny , ale one niemałą o tym zielonego pojęcia. Harry to mój przyjaciel . Ale z tego co wiem.niemiał
 nigdy chłopaka.
- a czy Ty..
- czy z nim spalam.  Hazza to tylko przyjacie ,l zawsze tak było
- Hazza?
- to jego pseudo. Mówił mi ostatnio , że ma jakiegoś chłopaka na oku , ale niepowiedział kto to jedynie wiem , że Hazza osiąga swój cel a on właśnie nim , jest.coś jeszcze chcesz wiedzieć.
- nie nie oglądajmy już.
Co jeśli Harry polował sobie mnie to niemoże być prawda i jeszcze to , że osiąga zawsze swój cel .Nie ze mną te bajery nie ze mną.



Ok moje miski to tyle jak na pierwsza czesc mam.nadzieję że się wam spodobała i z.miła chęcią przeczytanie następną która będzie w następny weekend albo jeszcze wcześniej ;)
Piszcie komentarze bo to dla mnie naprawdę ważne wszelkie uwagi również piszcie.

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdzial 29

Rano musialam koniecznie porozmawiac z Hazza.Ale on spal a niechcialam go budzic tak samo jak roztrzasac wczorajsza awnture.No moze niebyla to awantura ale mna to wstrzasnelo.Bardzo mocno wstrzasnelo.....

Kochani przepraszam was bardzo ale napisze dla was one shota podzielonego na dwie części o Larry
Jak się postaram to jeszcze dzisiaj będzie pierwsza czesc przed 19 mam nadzieję że jesteście na mnie źli ten rozdział dokończe kiedy indziej trzymajcie się mmiski
Do wieczora

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 28

****
Dwa dni później
****
Nikt o niczym się nie dowiedział.Najwidoczniej Niall zdążył złapać Michaela i odebrać mu materiały.Ja niechciałam nic nikomu mówić bo po co .Dzisiaj Hazza wychodzi ze szpitala.
Zanim jednak pojechałam po Harrego zamierzałam odwiedzić Louisa.Musiałam  nim porozmawiać.
Nigdy jeszcze niebyłam u Louisa .Dom miał piękny dwupiętrowy i duży ogród z wysokim ogrodzeniem.
Niedziwiło mnie że mieszka w takich luksusach.Wnętrze było piękne .Zaciekawiła mnie jedynie bardzo duża antyrama ze wspólnymi zdjęciami Louisa i Harrego.Zatrzymałam się przy niej by popatrzeć.
-Prawda że cudowne -usłyszałam z nienacka Louisa który mi się przyglądał.
-Ładne -tylko tak potrafiłam skomentować bo szczerze niebardzo wiedziałam co mam o tym myśleć.Postanowiłam zagrać w otwarte karty.Zwróciłam się do Lu
-Louis mam pytanie- powiedziałam
-Śmiało . Pytaj
-Dlaczego ludzie wierzą w Larrego ?-Louis miał dość dziwną minę.Chyba niewiedział co najlepiej powiedzieć przy tym pytaniu .Po dwóch minutach się odezwał.
-No cóż ludzie lubią wymyślać-odpowiedział.
-Dobra Louis ja jade po Hazze z tego co wiem to widzimy się wieczorem na imprezie u nas ?
-Tak .To do zobaczenia.
Pojechałam do Hazzy najszybciej jak się da.Był szczęśliwy od razu wziął na ręce Bartusia mimo że go bolała.Niestety czekała go długa rehabilitacja by mógł odzyskać 100% sprawność ręki.Niebył tym zachwycony.
O 16 przyjechał do nas Zayn po Ninę i Bartka miała się nimi zająć jego mama.
-Zayn mam małe pytanie ile będzie osób na impezie -zapytałam z ciekawości gdy wsiadał do auta.
-No wiesz z tego co mi wiadomo to tak około 50 osób a co ?
-Nie nic a nieuważasz że za dużo ?
-Myśle że..sam raz -uśmiexhnoł się i odjechał.
*****
O 19 było już ponad 30 osob a w rezultacie po 20 było ich około 100.Zresztą.tak przypuszczałam.
Próbowałam unikać dużej ilości alkocholu al niebardzo mi to wychodziło bo tak jak Perie chciałam się rozluźnić.
Naprawde dużo niewypiłam ale o 24 poczułam się dość fatalnie musiałam .się iść położyć.
Ale najpierw muszę znaleźć Hazzę.
Podeszłam do Zayna
-Zayn widziałeś może Harrego -zapytałam
-Nie ale Louis mówił że idzie grać w Xboxa do gory do salonu może nadal tam jest a czy cos sie stalo
-Nie nic tak tylko chciałam mu powiedzieç że jestem odrobine zmęczona.
-Ok -powiedział szybko bo jakaś dziewczyna niepotrafiła się doczekać rozmowy z nim.
Poszłam schodami do gory do salonu.Usłyszałam śmiechy Harrego ktory potem jakoś dziwnie powiedział
-Louis...-I znowu się zaczął śmiać.
Pełna dobrego nastroju stanełam w dzwiach i zobaczyłam całującego się Harrego i Louisa.W tym momencie szybko.odsunełam się do ściany by mnie niezobaczyli.Wdech qydech pomyślałam.Nie to niemoże być prawda Hazza jest moim mężem a nie żadnym gejem.Nie ja niewierze to nie jest prawda .Jestem pjana to mi sie tylko sni ale chcialam sie przekaonac czy na pewno. Wychylilam glowe i spojrzalam do salonu Hazza i Louis.sie.macali .Myslalam ze zygne .Pobieglam.do pokoju rzucilam sie na.lozko i zaczelam.szlochac.
Boze Hazza. On jest gejem nie ja nigdy niewierzylam.w Larrego nawet plotki mialam gdzies ale ja widzialam.to na wlasne oczy .To tylko sen powtarzalam.
Po godzinie uspokoilam sie i niechcialam juz o tym myslec probowalam zapomniec.
O 2 przyszedl Hazza kompletnie pjany zaczął mnoe calowac. Od razu odsunelam sie.
-Hazza.ja tak niemoge -powiedzialam powaznie.
-Czego niemozesz -zdziwil sie
-Calowales sie z Louisem Hazza ty mnie nie kochasz
-Julka kocham.ja bylem pjany nic niepamietam
-Teraz tez jestes pjany zal mi ciebie i co tez niebedziesz pamietal ze mnie calowales
-Kochanie ja tylko cb kocham Louis on nic nieznaczy
-To dlaczego do cholery jasnej sie.z nim calowales potrafisz mi to kurwa wytlumaczyc ja juz niemam slow niewiem co mam powiedziec -wydarlam sie na niego
-Julka chodz tu do mnie -powiedIal spokojnie i spojrzal nnie swoimi slodkimi oczkami i niepotrafilam mu odmowic.Mialam nadzieje ze.kiedys mi sie to uda ale to tylko marzenie.


Przepraszam ze tak dlugo nic niedodawalam .Akcja sie rozkreca.
Komentujcie bo to dla mnie wazne

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdzial 27

Caly dzien chodzilam jak struta.Nocy nieprzespalam.Raz ze Bartek co chwile plakal a dwa ze Zayn sie nieodezwal wieczorem.Balam sie niechcialam jednak sprawy zglaszac na policje wierzac ze Niall zmadrzeje.Rano Zayn dalej niedzwonil a gdy ja dzwonilam.wlaczala sie poczta.Zawariowac bylo mozna.Zadzwonil o 10
-Horana nigdzie niema ludzie mowia ze wyjechal z miasta niestety nieodbiera telfonow a jego rodzina o niczym niewie.
-Jak to? - do oczu naplynely mi lzy-On jest znany na calym swiecie i nikt go niewidzial wyparowal-wydarlam sie
-Julka naprawde mi przykro ale niestety nikt go niewidzial.Mimo to dalej bede go szukal a ty jedz do Hazzy potrzebuje cie.A jesli do wieczora nieznajde Nialla trzeba powiadomic policje
-zadnej policji -znowu podnioslam glos- rozumiesz zadnej policjii nie ich to sprawa
-jak uwarzasz ja koncze pa.
Boze gdzie jest moja mala Nina moja biedna.Gdzie ty jestes -powtarzalam siedzac zaplakana n podlodze.Musialam jechac do.Harrego wiec szybko sie jakos ogarnelam ale najpierw wlaczylam sobie telewizor by posluchac jakiejs muzyki ale zamiast tego byly newsy z zycia gwiazd i uslyszalam
Jak wszyscy wiemy Harry Styles jest w szpitalu poniewaz wbil.sobie w reke noz.Dosc nieprzyjemne to jest dla niego.Dzisiaj rano odwiedzil go jego kolega przyjaciel Louis Tomlinson .Jak wszyscy wiemy dosc dlugo mowi sie o ich tajemniczym.zwiazku zwanym wiara w Larrego.Duzo.wczesniej byly dowody ze Larry istnoeje ale Harry Styles sie ozenil i wszelkie dowody poszly w niepamiec choc jest ich nadal mnostwo.Zreszta sam Harry przyznal w wywiadzie ze doszlo do czegos pomiedzy nim a Louosem ale bylo to jednorazowo bo byl.....pjany.Tak powiedzial.Ale dzisiaj Louis pocalowal Harrego prosto  usta na powitanie sa nawet zdjecia.Czy Larry rzeczywiacie istnieje czy to tylko przyjacielskie gesty.Dzis niestety niedoqiemy sie tego ze wzgledu n malzenstwo Harrego.Mozemy jedynie sie domyslac.....
Niechcialam juz tego sluchac wylaczylam telewizor.Ubralam sie wzielam Bartka i pojechalam do Hazzy.Niechcialam nawet myslec o Larrym to byloby niemozliwe fakt moze kiedys nad tym myslalam ale teraz kiedy Hazza ma zena dziecko .Nie to niemozliwe.
    Hazza od razu zapytal o Nine czemu jej niewzielam
-Wiesz niedalabym rady z nimi obydwoma pryjechac opiekuje sie nia Niall-oczywiscie w ogole niewspomnialam ze Niall porwal Nine i niewiadomo gdzie jest niechcialam go martwic.
-jak tam.twoja reka -spytalam
-troche boli wiesz lekarze mowia za za trzy dni wychodze.ze.szpitala
-To dobrze -Usmiechnelam sie ale w glebi duszy martwilam sie czy za trzy dni zdolamy odzyskac Nine.Podalam Harremu Bartka bo telefon mi zadzwonil.
-Hazza trzymaj Bartusia bo musze odebrac to pile -szybko wyszlam z sali.Dzwonil Zayn.
-I co wiesz juz cos -zapytalam pelna nadzieji.
-Tak Niall jest juz w miescie znajomi go widzieli ale niewiem.gdzie dokladniej jest Poszukam go
-O boze az mi ulzylo dziekuje bardzo wiesz musze konczyc zadzwon.wieczorem blagam i powiedz mi co i jak papa-rozlaczylam sie i szybko weszlam do sali.Harry mowil cos do Bartusia wygladalo to nadzwyczaj slodko tak pieknie jeszcze ten jego usmiech .ahh.
-Kto dzwonil.-popatrzyl na mnie
-ahh zayn wiesz pytal sie kiedy moze wpasc
-I co odpowiedzialas
-ze kiedy chce.Aluchaj Harry to prawda o Tobie i Lu -zapytalam powaznie a on odwzajemnil to kamienna mina
-Slucham?-chyba niewiedzial o co mi dokladnie chodzi
-w wiadomosciaxh mowili o tobie i Lu ze sie calowaliscie i no
-Ty w to wierzysz.julka moze kiedys raz cos sie miedzy nami wydarzylo ale naprawde nic wiecej potem sie niedzialo nie ma zadnego Larrego bo pewnie o to sie pytasz
-Tak tylko pytalam dobra skarbie ja lece juz pozno sie zrobilo-wzielam Bartka i wyszlam.po drodze chcialam wstapuc do Louisa ale zmienilam.zdanie jutro to zrobie.Gdy pol.godziny po przyjechaniu do domu do dzrzwi zapukal Niall z Nina w rekach odrazu ja od niego zabralam i zatrzasnelam dzrzwi przes nosem lecz pozalowalam tego.Akurat polozylam Nine do kolyski wszedl Niall dzrwi zostawil pootwierane
-Niechce z tb rozmawiac -powiedzialam i odwrocilam sie do niego plecami
-napewno -zapytal.Poszarpal mnie za wlosy i zaczal mnie kopac .Ja niemialam sil by sie bronic .Wali mnie wszedzie w brzuch w.plecy w twarz zlamal mi nos gdy nagle uslyszalam jak przez mgle
-zajebisty material-popatrzylam w strone dochochadzacegonie dzwieku i zobaczylam sobowtora Nialla.Nie to byl przeciez.....Michael
-Pomoz mi -zdolalam powiedziec ale Horan uderzyl mnie w potylice i zapadlam w ciemnosc.

Lu -Skrot od Louisa
Larry-Zwiazek Harrego i Louisa ale niewiadomo czy to prawda

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 26

Uciekalas , uciekalas od problemow od naszych problemow.
Szlismy ta sama sciezka a ty ja zniszczylas.
Odeszlas zostawilas mnie. I widzisz powrocilas znowu na nia.
  Te slowa byly wciaz w mojej glowie.Wciaz je slyszalam gdy tylko popatrzylam na Nine na moj skarb tak niewinny tak slodki.Az trudno myslec ze tak niewinna osoba narobila tyle nieszczesc i jeszcze narobi.Ale i tak bede ja chronila poki bedzie to mozliwe.Nikt mojego skarbu mi nie zabierze a tym bardziej skrzywdzi.Niepozwole by cierpiala bez durnote wlasnej matki.
Dzieci mialy juz dwa tygodnie.Jak narazie przebywaly caly czas na moich rekach i Hazzy ktory byl bardzo z tego dumny.Chlopaki sie cieszyli nasza radosci sami nas odwiedzali.Perie miala urodzic za 4 miesiace.Raz mnie odwiedzili ale t wizyta niebyla dla mnie szczealiwa zreszta dla Zayna rownierz.kiedy bylam sama z nim w kuchni podjal te roznowe.
-Julka ja sie bardzo ciesze ze masz dzieci i w ogole ale powiedz mi dlaczego niexhcesz by Niall mial wladze rodzicielska nad Nina dlaczego.
-Jeszcze sie glupio pytasz - spytalam-otoz widzisz to nie Niall bedzie sie nia opiekowal to nie Niall bedzie ja wychowywal i to nie Niall bedzie o nia dbal tylko Hazza rozumiesz ?
-No tak tylko popatrz na to z perspektywy Horana jak on ma sie  tej sytuacji czuc-powiedzial z oburzeniem
-na nic nie bede patrzyla-skwitowalam
-Wysluchaj mnie-kiwnelam glowa na znak zgody- Pojawia sie dziewczyna ktora sprowadza Hazza z polski tak dla zabawy ale po jakims czasie sie w nij zakochuje.Niestety milosc wyznaje jej Niall i plany Hazzy ulegly zniszczeniu a dziewczyna jest w zwiazku z Horanem.Jednak Hazza wiedzac o tym wyznaje jej milosc i wszyatko sie niszczy  pogarsza sie po tym kiedy Niall wyjezdza do domu do rodziny.Dziewczyna przesypia sie z Hazza ma po tym wyrzuty sumieni i probuje popelnic samobojstwo.-spojrzal na mnie znaczaco -Dziewczyne cudem udaje sie uratowac ktora potem wyznaje Niallowi z kocha Hazze.Poparu tygodniach okazuje sie ze jest  ciazy wiec szybko bierze slub  Hazza i wyjezdza n miesiac miodowy.W tym samym czasie Horan popada w depresje i zaczyn terapie u psychologa.Gdy dzieci sie urodzily dowiadyja sie ze dziewczynka to dIecko Horana.Dziewczyna nie chce by sie nia opiekowal ten daje jej warunek na ktory przystaje.Nial wyjezdza do rodziny szalejac ze szczescia ale niepotrafi zapomniec ze jego dziecko bedzie wychowywala matka i obcy facet-odruchowo otworzylam usta by cos powiedziec ale niepotrafilam.Zrozumialam ze to koniec powiesci i z trudem powiedzialam
- Niepowiediales ze Niall znecal sie nad dziewczyna bil ja i gdy sie dowiedzial prawdy ze to jest dziecko Hazzy probowal ja zastraszyc-z ocy poplynely mi lzy juz kompletnie nic niepotrafilam z siebie wydusic kompletnie nic.Po paru minutach powiedzialam
-Nawet w trasie bil ta dziewczyne dlatego musiala od niego odejsc do aharrego mimo ze go nigdy.... niekochala dopiero.... jak sie urodzily dzieci pokochala go ale bardzo.... dlugo to trwalo -dokonczylam
-Naprawde nieznalem tej histori od tej strony tak mi przykro-podszedl do mnie i przytulil mocno.
Gdy nagle uslyszelismy glos Perie
-zayn zayn szybko Hazza ma noz w rece
Serce mi sta.elo niewiedzielismy o co chodzi szybko wybieglismy na dwor a tam siedzial Hazz z wbitym nozem w rece i pochylajaca sie nad nim Perie.Zatkalo mnie.Akurt przyjechal Niall poprosilam go by popilnowal dzieci.Zgodzil sie.
******
Hazza musial miec operacje ale ja niestety musialam wracac do domu.
Pod domem niebylo auta Nialla .Przerazilam sie nienazarty.Weszlam szybko do domu .Uslyszalam placz Bartka . Pobieglam do niego ale zobacylam ze niema nigdzie Niny.Serce mi stanelo.Zaczelam biegac po domu szukajac jej ale jej nieznalazlam.Chwycilam za telefon wykrecilam numer Zayna.Odebral
-Halo-odezwal sie
-Zayn Niall porwal Nine-powiedzialam przerazona majac nadzieje ze mi sie to tylko sni.

Mysle ze sie dobrze czytalo nastepny rozdzial w sobote.
Kocham Was:*

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 25

-Hazza- Krzyknełam .Byłam zła bo tkwiliśmy w długim korku a ja zwijałam wię z bólu.Skurcze byLy tak silne że myślalam że już bede mdleć.
-Kochanie wszystko beddzie w porządku już dojeżdzamy tylko proszę nierodz w samochodzie za tym zakrętem jest szpital-Powiedzial lekko zmieszany on naprawde niewiedzial co ma teraz robic no bo niewyjdziemy z auta i nie pobiegniemy do szpitala.Ja chyba nawet bym nieustała.
-Dobrze ale naprawde ja już niemoge!!!!!!
-Oddychaj spokojnie wdech wydech-pouczal mnie
-Przecież wiem co mam robic , a pozatym niepouczaj mnie- krzyknełam
-Przepraszam ... O widzisz juz jedziemy-powiedzial radosnie
-To teraz gazu do szpitala
-Spokojnie spokojnie-uspokajal mnie.
   Po 10 minutch stania w korku i czekania na lekarzy  samochodzie wkoncu znalazlam sie na sali porodowej.Lekarze stwierdzili ze porod  sie zaczął .Mieli racje.Bol byl nie dowytrzymania myslalam ze zaraz wybuchne ze poprostu umre.Bylo zapozno na leki znieczulajace.Zapozno.Gdy juz naprawde niemialam sil uslyszalam placz dziecka.Dopiero po chwili zdalam sobie sprawe ze to moje dziecko .Bardziej cieszylam si tym ze bol minal.Dali mi dziecko na rece .To byla dziewczynka.Byla poprostu szliczna taka piekna te jej duze szerokie oczki byly we mnie wpatrzone zachipnotyzowaly mnie.Poczylam ponowny bol juz nie tak silny.Zabrali mi moje dziecko.Popatrzylam sie tylko na sekunde i znowu moje mysli powrocily do okropnego bolu .Tym razem poszlo szybciej juz po dwoch minutach trzymalam w rekach chlopczyka rowniez pieknego i hipnotyzujacego. Usmiechnelam sie.
-Harry czy one nie sa piekne-spytalam
-Tak sa piekne sa.-Patrzyl na mnie z przerazeniem i rownoczesnie z podziwem .Przerazilo go to.
-Kocham cie -Powiedzial

*********
-Alez one roznia sie od siebie -Powiedzial Louis
-Co ty gadasz -zaprzeczalam- Nina i Bartek (bo tak je nazwalismy) sa przeciez tacy sliczni i podobni do siebie wiem ze to sa blizniaki dwu jajowe i dlatego sie roznia-tlumaczylam mu
-No nie popatrz Nina ma inne oczka a Bartus inne Nina takie ma szerokie bardziej a Bartek waskie
-Bo Nin ma po Hazzie Louis
-Hazza takich niema popatrz zreszta na ich kolor ty takich niemasz Hazza tym bardziej
-Julka Louis ma racje -wtracil Hazza
-Przyjzyj sie
-No nie co wy.... nie ... Czy wy cos sugerujecie -powoli sie zamalywalam
-Nie nic ale to jest troche nadzwyczajne nie uwazasz-powiedzial louis
-Tak pewnie no juz nadzwyczajne sam taki jestes i teraz czepiasz sie moich dzieci -oburzylam sie
-Przepraszam nieczepiam sie ale stwierdzam fakty dobra nic ja lece papapa.
-Papa Louis.
-Hazza naprawde tak bardzo roznia sie od siebie -Zapytalam ale nieodpowiedzial bo  tym momencie do sali weszla polozna z wynikami badan czy nasze bobasy sa zdrowe.
-Mam dl pani dosc dziwna informacje -Powiedziala
-Jaka-zapytalam
-Otoz wyniki jagbysie niechcialy ze soba zgadzac i okazalo sie ze kazde dziecko ma innego ojca-powiedziala to bardzo spokojnie i perfekcyjnie a mnie w tym momencie serce sie zatrzymalo apatart zaczol pipczec a ja noewiedzialam o co chodzi .Bylam w szoku.Spojrzalam na Hazze a on patrzyl na mnie bardzo dziwnym wzrokiem jagby sie czegos bal.
Odplynelam w otchlan

Przepraszam za moj dlug nieobecnosc poprostu nieumialam sie jakos zgrac.Mam nadzieje ze fajnie sie czytalo przepraszam za bledy.Kocham was miski !!!!!!

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 24

        Dwa miesiące później.

Te dwa miesiące mineły bardzo szybko. Miałyśmy z Perie dużo do zrobienia bo ustaliliśmy , że będzie podwójny ślub. Harry i Zayn niemieszali się w to wszystko bo musieli nagrywać nową płyte.
Największym szokiem jaki przeżyłam było to kiedy sie dowiedziałam , że na ślubie będzie ok 1300 osób czyste szaleństwo .Dla Perie to nic nowego , dla mnie wielki szok.Miałyśmy także nowe zajęcie zaczełyśmy chodzić do szkoł rodzenia nawet z Harry byLam z trzy razy.
Dzień ślubu nadszedł wielkimi krokami nim się obejrzałam stałam w przedsionku kościoła.
-To co Julka zaraz będziemy mężatkami - Spytała mnie Perie która była troche spięta bo nie było Liama jej świadka.Moim świadkiem był o dziwo Horan który zaprowadzi mnie również do ołtarza. Po 10 minutach zjawił się Liam troche zdyszany i poszedł pod ołtarz i gdy wszyscy już byli zaczeli grać marsz. Niall na otuche powiedział , że wyglądam przepięknie. Szliśmy za Perie i jej tatem.Po chwili zobaczyłam Hazze był taki piękny zresztą zawszw był , ale w tym garniturze wygladał bosko. W końcu doczekałam się momentu kiedy znalazłam się koło Harrego . Uśmiechnął się do mnie a ja do niego .Byłam szczęśliwa.po połowie mszy,
nadszedł czas powiedzenia sobie  "     tak"
-Julio Mario Amelio Nowak czy bierzesz stojącego tutaj Harrego
Edwarda Stylesa za męża - Zapytał ksiąc.
Bez wachania odpowiedziałam
-Tak biorę go za męża.
Ksiąc zwrócił się do Harrego
-A czy ty Harry Edwardzie Styles bierzesz stojącą przed tobą Julie Marie Amelie Nowak za żonę -spytał
-Tak biorę ją za żonę .-Odpowiedział również bez wachania. Bez niczego pocałowaliśmy.Końcówka mszy niemiała już dla mnie żadnego znaczenia.
Na imprezie oczywiście ludzie składali nam życzenia.

Pierwszy taniec zatańczyłam z Hazzą drugi z Horanem było bardzo fajnie . Niestety po 4 godzinach imprezowania musieliśmy się zwijać bo jechaliśmy na miesiąc miodowy do Grecjii , a czekała nas 4 h podróż samolotem. Gdy jechaliśmy autem na lotnisko i akurat całowałam Harrego zaczął dzwonić mi telefon.Odsunełam sie od Hazza. -Czekaj tylko wyłącze telefob -Powiedziałam - nie nie odbierz - zaprzeczyl Hazza. Odebrałam a dzwonił do Mnie Horan -kochasz go - usłyszałam w słuchawce -Tak kocham niegdy nikogo niekochałam bardziej niż jego - powiedziałam chyba zbyt przekonującym głosem choć to była prawda -Wiesz że bardzo żałuje , gdyby dziś.... -mówił lecz ja mu przerwałam -Kiedyś też mi żal serce ściskał lecz teraz jest inaczej- powiedziaLam Hazza patrzył się na mnie niewiedząc o co chodzi. -Czemu serce mnie boli gdy ciebie niema przy mnie - Powiedział po czym się rozłączył. -Niewiem - powiedziałam w zamyśleniu. -Co chciał Horan -Spytał Harry. -Wiesz próbował ... Ja sama niewiem Niewraxajmy do tego.Znowu pogrążyłam się w myślach. Na lotnisku niedziało się nic ciekawego za to w samolocie była jakaś masakra.Jakieś fanki rozpoznały Harrego i obsługa samolotu musiała je przesadzać najdaleh nas jak to tylko było możliwe. Oczywiście zasialiśmy w samolocie wielkie poruszenie.Miałam dość ale po całym tym zamieszaniu od razu zasnełam.Poprosiłam tylko Hazze by mnie obudził jak będziemy lądować. -Julka wstawaj-Powiedxiał mi do ucha i potrząsnoł lekko -Już jesteśmy -zdziwiłam się patrząc na godzinę -Nie ale musisz się przebudzic -To obudż mnie kurde jak bedziemy n miejscu rozumiesz -warknelam -Eleanor jest w ciąży -powiedział. Szybko otworzyłam oczy chciałam się wyprostować , ale zrobiłam zbyt gwałtowny ruch w momencie gdy nasze bobasy też się poruszyły.Stęknełam z bólu i powiedziałam przez zaciśnięte zęby -Powiadasz ze tez ciazt -Co ci jest -spytał zaniepokojony Hazza -To tylko dzieci troche się ruszają.Ucieszony tą wiadomością Harry przyłożył dłoń do mojego brzucha i się cieszył od czasu do czasu coś powiedział. Mam nadzieje że się podoba jutro następny

środa, 12 marca 2014

Dzrzewo genealogiczne

Zanim opublikuje rozdział 24 musicie się już zapoznać z tym dzrzewem genealogicznym byście zrozumieli o czym mowa będziecie mogli zawsze do niego wrócić .Gdyby były jakieś pytania co do niego to pisać w komentarzach. Za jakiś czas pewnie znowu go wstawie
:***

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 23 Specjalny

Chłopaki stwierdzili , że w tej sytuacji trzeba nam ślubu nawet Horan to poparł - fakt z kwaśna miną.Zayn stwierdził , że troche to wszystko jest szalone , ale czego nie robi się dla miłości. Musiałam iść jednak do lekarza na USG jedyny problem jest , że pójdę dopiero jak wrócimy do domu i będzie już po całym tym zamieszaniu będzie cisza i spokój której potrzebuje. W całym tym zamieszaniu zapomniałam o zaręczynach.
  Był to trzeci dzień trasy byliśmy akurat w Paryżu.W tym dniu niebyło koncertu przezemnie ze względu ma moją ciąże.Pomysłodawcą był o dziwo Horan.
Siedzieliśmy akurat na tarasie bo była śliczna pogoda.Harry na chwile wyszedł z tarasu , po chwili wrócił. Poprosił mnie bym wstała . Spełniłam jego prośbę - wstałam.
Podszedł do mnie uklękł wyjął z kieszeni pudełko.
-Julio wyjdziesz za mnie ? -Spytał się poważnie. Otworzył pudełeczo w środku był pierścionek zaręczynowy.
-Czy aby mapewno tego chcesz?-Spytałam go
-Tak napewno tego chce -Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
-Haroldzie tak wyjdę za ciebie- Oświadczyłam z uśmiechem na twarzy.
Wstał z kolan przytulił mnie i pocałował , chłopaki przy tym wiwatowali klaskali i się cieszyli. Zayn poszedł po szampana.Ja wypiłam tylko lampke.
    Nasze maleństwo cieszyło się naszym szczęściem podczas naszego wieczornego tańca , ono zapewnie na jakiś sposób było szczęśliwe - Dużo się ruszało , było bardzo aktywne .Harry był tym bardzo zachwycony. Wieczór ten minął bardzo sympatycznie wszyscy się cieszyli nawet zadzwoniłam do mamy opowiedziałam jej co i jak . Przyjedzie na mój ślub . Jest szczęśliwa , że ją zaprosiłam mimo to wyśle jej jeszcze zaproszenie. Taty niemam więc mu niewyśle.
Wracając do wieczora nic więcej jakoś ciekawego się niedziało jedyne co to może w nocy , ale myśle , że bez szczegułów też się obędzie...... Pokłóciłam się z Hazzą o to by zgasił światło....... .
Trasa miała trwać jeszcze 5 dni niebyłam tym zachwycona  , miałam dość . Dlatego też przestałam chodzić na koncerty.
Ostatniego dnia trasy zaczełam mieć humory byłam tego dnia bardzo zła . Była to sobota . Rano kiedy już wszyscy się pakowali by już jutro rano wracać bez niczego do domu zwróciłam się do Harrego
- Harry jak myślisz gdzie będzie miał pokój nasze maleństwo - Zapytałam
- Myśle , że koło łazienki a co? Czemu akurat teraz chcesz o tym rozmawiać - zapytał
- Tak tylko się zastanawiam , czekaj no przecież łazienki są na górze , a my śpimy na dole . Zwariowałeś prawda.
- Chyba chcesz troche prywatności - sprzeciwiał się.
- No tak , ale to przecież nasze dziecko , jak będzie bolał go brzuch to będziesz latał góra dół i tak w kółko - Podniosłam głos.Wściekłam się - Pomyślałeś w ogóle o tym
-Przepraszam nie pomyślałem.Niegniewaj się
- Koniec tematu Harry !
-Już dobrze .Masz na coś ochote - Zapytał po chwili
- No pewnie na kakao , ale pójdę sobie po nie wieczorem , a teraz możesz przygotować mi kąpiel - Zarządziłam
-Już się robi skarbie - Poszedł a ja zrobiłam głupią mine.Gdy po 5 minutach wrócił powiedział , że kąpiel już przygotowana , a on już jedzie na koncert. Ja rzecz jasna niechciałam.Mimo to było mi smutno że nawet niepróbował mnie zachęcić bym pojechała.
    Zostałam sama cieszyłam się , że już jutro będziemy w domu. Co można samemu robić w domu w sumie nic i też nic nierobiłam . Poszłam troche później spać i obudziłam się gdy Harry wrócił.Śmierdziało od niego alkoholem
- Jeśli masz zamiar ze mną spać to musisz się wykąpać - powiedziałam
- Pójdziesz ze mna - Zapytał
-Nie bo chcę spać
- To czemu nieśpisz
- Bo mnie obudziłeś ?!- Troche mnie tym poirytował .Bez żadnych wątów poszedł się kąpać , niedoczekałam się jednak jego powrotu bo na nowo zasnełam.
  Do domu wyjechaliśmy po 3 po południu a w domu byliśmy już o 7 wieczorwm.Byłam bardzo zmęczona podróżą , ale czekała mnie rozmowa.
-Julka to jutro idziemy do lekarza na to USG tak - Zapytał Hazza
-Jutro , a no tak mieliśmy iść ok to trzeba wcześnie wstać bo lekarz jest tylko do 12 wiesz
-To moze to przełożymy co???
-Niechcesz zobaczyć naszego maleństwa już jutro bo ja nawet bardzo che więc nierozumiem?
-Dobrze dobrze wstaniemy o 10 myśle że się wyrobimy .Idę się myć .Do zobaczenia w lożku.-Pocałował mnie.
    Rano ja wstałam już o 8 cieszyłam się jak głupia.Hazza był zaspany , mimo to o 10 już byliśmy u lekarza nie czekaliśmy długo.
-Prosze Julie Nowak -Natychmiast się zerwałam pociągnełam za sobą Harrego
-Teraz my -Szepnełam mu
-A to pani mąż - zapytał lekarz
-Nie narzyczony -odpowiedziałam
-Dobrze proszę się położyć na tamtym fotelu pięlęgniarka przygotuje panią do USG , a ja będe pani zadawał pytania -Powiedział
-Który to miesiąc
-Czwarty
-Dobrze mam może pani jakieś omdlenia czy coś podobnego -Zapytał
-Nie nie mam
-Pije pani albo pali
-Nie nic z tych rzeczy
-To wszystko powinno być w porządku , jeszcze jedno pytanie dziecko jest aktywne
-Tak szczwgólnie wtedy kiedy jestem szczęśliwa i jak mówi do mnie Harry
-To wspaniale , dobrze przejdzmy już do badania.
Podszedł do mnie i zaczoł jezdzic mi po brzuchu choby laserem dobra przecież wiecie jak wyglądaja takie badania.Złapałam Hazze za ręke i popatrzyłam na monitor niezobaczyłam nic prócz głowki którą doktor w pierwszej kolejności wskazał zatrzymał się i powiedział że są dwie główki i oznajmił,  że urodze bliźniaki .Hazza zrobił dość nietypową mine .Ja się bardzo ucieszyłam.Na sam koniec dowiedziałam się , że napewno będzie chłopczyk. Harry był zachwycony .Dzieci się dobrze rozwijają i jak narazie są zdrowe , nic im niegrozi.
Z gabinetu wyszłam bardzo szczęśliwa i podjarana od razu zaczełam rozmowe
-To jak nazwiemy nasze dzieci -Zapytałam
-Wybierasz imie dla chłopczyka bo dla dziewczynki to oczywiste Darcy
-Chlopczyk już wiem Bartek prosze niechce by się tak nazywała bo wszyscy oczekuja byśmy tak dziewczynkę tak nazwali , a ja chce by się nazywała Nina.
-Dlaczego akurat Polskie to rzenujące -Sprzeciwił się
-Słuchaj ja rodze dzieci , a nie ty
-Naprawde musimy się o to teraz kłocić , a przypadkiem niepowinniśmy się cieszyć.
-Ty zaczełeś -Przypomniałam mu
-Wrócimy do tego tematu jeszcze kiedy indziej a pozatym jak będą dwaj chłopcy to co .
-Wracajmy już do domu.
    Spotkała nas niespodzianka przed domem stał Zayn i Perie .Zdziwiłam się bo nigdy wcześniej nieprzyjeżdzała z Zaynem. Podbiegłam do nich przywitałam sie z Zaynem , a potem z Perie przesympatyczna osoba.
-Zayn urodze bliźniaki-Oznajmiłam jeszcze zanim weszliśmy do domu.
- To cudownie posłuchajcie mnie musze wam coś powiedzieć -znacząco popatrzył na Perie - Toznaczy my musimy.
-A więc was słuchamy - odezwał się Harry.
-Tak więc oto Perie jest w ciąży -Uśmiechneli się do siebie- w drugim tygodniu -dodał
-To cudownie , wspaniale -krzyknełam z radości -Ale ślub ....
-Tak właśnie myśleliśmy żeby może zorganizować go wspólnie -Powiedziała Perie
-Całkiem dobry pomysł całkiem dobry prawda Harry....

Napisze wam jeszcze pseudonimy od członków 1D bo większość osób nieogarnia niechce was urazić

Harry Styles inaczej Hazza albo Harold

Louis Tomlinson inaczej Tom ale niepojawia sie w blogu

Liam Payne inaczej Larry tez sie niepojawia w blogu

Nial Horan inaczej Horan

Zayn Mailk jakoś niema chyba pseudonima a przynajmniej ja nieużywam :)

Mam nadzieje ze juz ogarniecie.
Mysle ze rozdzial.rozbudowany specjalnie z przecinkami dla Ziembusia :*

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 22

"To dlatego tak mi przykro ale Ty na nich w ogóle nie zasługujesz w ogóle"
Te słowa bębniły mi w uszach .Być może ma racje każda fanka by sie zabiła by być na moim miejscu a ja jeszcze na dodatek wybrzydzam.
 Wyszlam z koncertu i pojechałam taksówka do hotelu. Przed hotelem stały fanki zauważyły mnie jedna podbiegła i zapytała jak ja to zrobiłam że byłam z Niallem a teraz jestem z Hazzą skoro i tak jestem brzydsza od innych fanek.Nic nieodpowiedziałam poprostu przeszłam obok nich nawet ich nie chciałam słuchać.
Była 8 wieczorem ale byłam dosc zmęczona wiec poszłam sie umyc i włączyłam sobie telewizje znalazłam kanał na którym byl koncert chłopaków puściłam sobie.
Obudziłam się rano ale w łózku niespałam sama spałam z Hazzą.Popatrzyłam na zegarek była 10 rano aż dziwne spałam chyba z 12 godzin to do mnie niepodobne .Byłam przeciez w ciazy a to chyba mozliwe brzuszek juz był zaokraglony z czego byłam szczesliwa.Wstałam tak by nieobudzic Harrego i poszłam do jadalni .Było już dość ludzi ale niewidziałam w niej chłopaków zapewnie spali tak samo ja Harry.byłam bardzo głodna wiec zamowilam sobie
Gofry z czekolada , naleśniki amerykańskie z sosem klonowym , tosty z serem i owsianke.Nie byłam pewna czy to zjem ale uporałam sie z tym wszystkim w niecałe pół godziny.Kelner który mnie obsługiwał byc ciut zdziwiony ale chyba zauwazył że jestem w ciąży.
Tak zastanawiając się co dzisaj bede robiła wpadłam na pomysł by wybrac się na zakupy a potem do hotelowego spa to był dobry pomysł.Wróciłam do pokoju Hazza dalej spał wiec napisałam mu llist.


Hazza!
Niemartw sie że niema mnie w hotelu pojechałam na zakupy do centrum wróce przed 14 przynajmniej mam taka nadzieje.
Po obiedzie chce iść do hotelowego spa myslę ze dobrze to zrobi dla naszego maleństwa.

                                                                                  Kocham cię     
                                                                                                      Julka <3


Więc poszłam na zakupy zakupiłam cała nowa garderobe no bo przecież to były ubrania ciązowe Hazza mnie pewnie zabije .Z kazdego sklepu wychodzilam z dwoma siatkami ubran w rece do hotelu wrocilam z 12 siatkami oczywiscie kuppilam sobie stroj kapielowy na dzisiejsze popoludnie.W hotelu byłam o 3 po poludniu Harry siedział przed notesem i go przegladal.Na moj widok usmiechnoł sie szeroko
-nareszcie jestes spoznilas sie- dodal
-przepraszam ale za to zrobiłam duze zakupy
-tak właśnie widze-zasmiałam się i poczułam że dziecko mnie kopneło w brzuchu powiedziałam na głos
-Tak mamusia jeszcz szczęliwa -Hazza  zrobił dziwna mine spojrzała na mnie
-Do kogo to mówiłaś
-Do naszego dziecka
-Dlaczego?-byl zadziwiony
-Bo mnie kopneło jest pewnie szczesliwe-usmiechnelam sie
-podejdz do mnie-powiedzial-podeszlam przylozyl rece do mojego brzucha i zaraz powiedzial
-Ono sie rusza jak mówię-byl szczesliwy
-tak wiem uwielbia twój głos mój tez juz sie niemoge doczekać-powiedzialam
-Tak ja tez ale jaka mamy pewnosc ze to moje dziecko
-bo taka mamy i juz intuicja kochanie intuicja
-ale intuicja czasami zawodzi-dodal
-mnie nigdy niezawodzi pozatym sen on niebyl zwykly
-Tak wiem kiedy dowiemy sie jego plec
-Tego niewiem trzeba isc do lekarza na badania wiesz ide rozpakowac ubrania
-dobrze a masz stroj kapielowy- zapytal-bo idziemy dzisaj do spa
-Tak mam kupilam dzisaj
-A pochwalisz sie nim prosze
-zobzaczysz mnie we wlasciwym czasie -podzlam rozpakowywac ubrania.
Po obiedzie poszlismy do spa ja bylam glownie na masazu i siedzialm w jakuzzi bo w saunie niemogłam balam sie o dziecko w jakuzzi tez dlugo niesiedzialam.
Dzien minoł nam bardzo szybko postanowilam wieczorem oznajmic wszystkim chlopakom ze jestem z Harrym i ze to jego dziecko nosze i urodze.
Spodziewam sie normalne reakcji po nich i sie nie myliłam ale jest jeszcze jeden temat
ŚLUB Z HARRYM przed narodzeniem dziecka.



Mam nadzieje ze sie podoba nastepny dodam za tydzien :*

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 21

Dziękowałam Bogu że miał ciebie w planach.
Dziękowałam twojej mamie że ciebie urodziła,bo niewiedziałam co będzie potem-miałam wiare
Dziś chciałabym dalej dziękować ,ale moje sny nie tak spełniły się.
Dziś sama przeklinam siebie bo niewiem co będzie dalej.

- Napisałam ten list do Horana . wiem to głupie w ten sposób uciekać od problemów ale naprawde niewiem co mam robić po tym co mu powiedziałam i w jaki sposób od niego odeszłam
-Jeśli powiedziałaś mu szczerze co czujesz to powinnaś się cieszyć a jeżeli to kłamstwo by Niall był bardziej zazdrosny
-nie nie ja kocham Harrego teraz już to wiem po tym co sie stało z Horanem chcociaż sama do końca tego nierozumie
-Rozumie przeproś go pozatym jest strasznie wściekły na Hazze wiesz o tym a dzisiaj koncert
-Wiem wiem pojdziesz proszę ze mną- spytałam Zayna
-Skoro chcesz to  pójdę
U Zayna znalazłam się o 6 rano zaraz po przebudzeniu wiedział on już o wszystkim więc mogłam z nim porozmawiac na spokojnie niechce żeby ktoś jeszcze o tym wiedział.
Nialla znalazłam w jadalni podeszłam do niego z Zaynem
-Horan możemy porozmawiać- spytałam
-Tutaj- powiedział poirytowany.Usiadłam
-tak tutaj Niall ja naprawde niechciałam cie skrzywdzić uwierzto wszysto zaczeło się już dawno temu niechciałam byc wtedy z Hazza tylko z toba ale ostatnie wydarzenia sprawily ze przejrzalam na oczyjak pojechales to wtedy sie stalo a ja niewiedzialam ze tak zareagujesz naprawde niemieszaj w to wszystkiego Harrego bo on na to niezasłużył.Przepraszam.
-Naprawde chcesz niszczyć to wszystko co między nami?
 -Ty to zniszczyłeś-Wstałam i odeszłam od sołu Zayn został.
Schodząc po schodach do pokoju by sie spakować wpadłam na Hazze
-Gdzie byłaś-spytał
-W stołuwce a co?
-Jest tam Horan
-tak jest właśnie mu tłumaczyłam że miedzy nim a mną to koniec i wybrałam ciebie
-Oszalałaś przez to nasz zespół może sie rozpaść
-Nie nie rozpadnie się tylko wiesz mamy jeden problem?
-jaki -spytał zdziwiony
-MEDIA niewiemy jak zareagują-odpowiedziałam
-Oto się niemartw ide zjeść śniadanie i wróce do pokoju mam nadzieje że będzieszz na mnie czekała
-Tak pewnie idę się tylko spakować-pocałowałam go i odeszłam
-Julka -usłyszałam Liama
-o hej
-co sie stało Niallowi
-Zapytak sie go mam pytanie za ile koncert ?
-Koncert za 6 godzin ale za 2 musimy jechać
-oki widzimy się później.
Weszłam do pokoju był w nim idealny porzadek aż dziwne .Spakowałam swoje ubrania swoje rzeczy i zaniosłam je do pokoju Harrego już w nim był.
-szybko sie spakowałaś -zdziwił się- zadnych sentymentów-zapytał
-Nie kompletmie żadnych z tego co wiem to za pół godziny już jedziemy
-tak weż ubranie na zmiane czy co tam chcesz i jedziemy .-Po chwili sie znów odezwał -Co ci Horan powiedział
-W sumie nic tylko zadał jedno pytanie bbardzo nieistotne wiesz
-ok niebede się dopytywał.
Za pół godziny już jechaliśmy i jak się okazało niemiałam nawet czasu z nimi pobyć bo były fanki przez 3 godziny za kulisami pare fanek pytało się o mnie i o Nialla odpowiadałam im że już z nim niejestes na co robily smutna mine i pytaly sie dlaczego .Niechciałam odpowiadać.
W przedmowie przed koncertem oczywiście o mnie była też mowa .
Harry ogłosił że przez nieszczesne zdarzenia juz niejestem z Horanem fanki zawyły z radości.Mimo to ogłosił że sam za to jest w związku nawt dośc powaznym .Wzbudziło to dziką reakcje fanek ale i też dużo radości.
Po jakis 6 piosenkach chciałam wyjsc z tłumów ale usłyszłam piosenke Happily
Spojrzałam na Harrego który śpiewał
-You don’t understand, you don’t understand
What you do to me when you hold his hand
We were meant to be, but a twist of fate
Made it so we had to walk away*

co znaczy
 Nie rozumiesz, nie rozumiesz
Co ty mi robisz, kiedy trzymasz jego rękę
Byliśmy sobie przeznaczeni, ale okrutne zrządzenie losu
Sprawiło, że musieliśmy się rozstać

Przekazując mi wzrokiem że śpiwea to co powinienen Niall zaśpiewac
Reszte piosenki przesłuchałam niezastanawiajac sie nad jej trescia ale ostatnie zdanie podpowiedziało ze dobrze robie
 -Baby be with me so happily czyli
Kochanie, bądź ze mną, tak szczęśliwiezaśpiewł to Harry .
Niall popatrzył na mnie jagby chciał mnie zabić z zzazdrości.
Woczach pojawiły mi sie łzy i uszłyszałam przygrywke do you &I
Tym razem zaczoł Niall zaczoł spiewac tymi słowami
-I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they had to take some time

przybiły mnie one do krzyza cierpienia
bo jego własne oczy patrzyły na mnie tymi słowami
 Rozgryzłem to
Rozgryzłem to z czerni i bieli
Sekundy i godziny
Może ukrywają się, by mieć dla siebie czas

a do tego słowa refren które spiewał Hazza
- You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
Oh You and I

 znałam tłumaczenie na pamięc
Ty i ja
Nie chcemy być jak oni
Możemy doprowadzić to do końca
Nic nie może wejść pomiędzy
Mnie i ciebie
Nawet bogowie nad nami
Nie mogą rozdzielić naszej dwójki
Nie, nic nie może wejść pomiędzy
Mnie i ciebie
Oh Ty i ja
 
Atak serca na miejscu niebyło az tak że ale naprwde zrobiło mi się goroco i miałam wrazenie że spiewaja właśnie do mnie.Przestraszyłam sie bałam się .Poszłam za kulisy ale tam tez wszystko słyszałam wcale mi sie niepolepszyło.Zamknełam oczy i wsłychałam sie w słowa które były przerażajace zaczełam plakać.
Poczułam że cos mi sie w brzuchu poruszyło i zdałam sobie sprawe że jestem juz w 3 miesiacu ciazy i przez to cale zamieszanie zapomnialam o najwazniejszym o Dziecku o ktore musze dbac.
Dotknelam brzucha i w usmiechu powiedzialam
-już nigdy niezapomne o tobie Skarbie
Usłyszałam zachłysniecie powietrzem podniosłam wzrok i zobaczylam fanke ktora miala wykupiony calodniowy bilet za kulisy
-Jestes w ciązy!!!!!!!!!!- powiedziała-Z horanem -spytala
-Nie -łzy znów zaczeły mi leciec -z Harrym ale nic niewiesz
-To dlatego tak mi przykro ale Ty na nich w ogóle nie zasługujesz wogule -Wydarła się-po czym mnie przeprosiła zmieszała sie i wyszła




Mam nadzieje że sie wam w miare podoba :*

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 20

Oderwałam się od Hazzy i wybiegłam za Zaynem.
-Zayn -Krzyknełam .Obrócił się i spojrzał na mnie zdziwiony.
- niall zabiłby mnie gdyby sie dowiedział bo widzisz jestem w ciąży z Harrym i Horan o tym wie ale jak się dowiedział to mnie .................
- To cię?
- To mnie pobił ale niewiesz nic o tym prosze - popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
- Czemu nierozumie on wie że to dziecko Hrrego ale Julka dlaczego HARRY? -ostatnie słowo bardzo wyróznił
- Naprawde niechciałam wytłumacze Horanowi to wszystko na trasie dobrze ale nikomu niemów dobrze -zapytalam niepewnie
-Dobrze ani słowka niepisne ale naprawde zastanow sie co robisz wiesz jaki Harry jest- powiedział i poszedł do swojego pokoju.
Usłyszałam kroki Harrego szedł do mnie .
-Co mu powiedziałas spytał się-był zmieszany
-To co najważniejsze niemusisz wiedzieć.Harry zaraz chyba wyjeżdzamy ide sie do końca spakować widzimy sie w niemczech- powiedzialam ze smutkiem bo Hazza jechał ososbno.
Godzine potem już jechaliśmy czekała nas cięzka podróz.Zayn dziwnie patrzył na mnie jak widział kiedy się całuje z Horanem a  Hazza udawał że tego niewiedzi.Podróz mineła dość szybko tym bardziej ze mialam zdolnosc szybkiego zasypiania w aucie przespałam w nim cała podrózn no prawie cała nielicząc pierwszej godziny ustalając z chłopakami ze będe na każdym ich koncercie.
Miłam pokoj oczywiscie z Niallem niecieszyło mnie to ani troche ale wiedziałam ze jak niall sie dowie  o mnie i o hazzie to bede z nim mieszkala caly czas.
Pewniej nocy przed pierwszym koncertem na trasie Niall chcial jak co noc się ze na przespac ale odmówiłam
-Julka nierozumiem dlaczego przecież co noc chciałaś
-Niechce ja juz Horan tak niemoge
-jak niemozesz jestes ze mna i masz taki obowiazek
-Wcale takiego niemam pozatym jestem w ciąży niezapominaj
-W ciazy tez mozna ciaza to niechoroba a z Hazza poszłabys w 3 sekundy co????
-Może i tak !!!!-krzyknelam
-Ty suko ja możesz -bałam sie ze znowu mnie uderzy i wstałam z łozka ale Niall byl szybszy podszedl do mnie i przygniotl do sciany
-Nawet jak niechcesz to musisz-krzyknol i zaczol gwałtownie całować.Uderzyłam go w krocze i krzyknełam.
-Nie niekocham cie kocham Harrego niewiem czemu ci tego wczesniej nie powiedzialam jestes poprostu zbyt zaborczy.-dobieglam do drzwi.
- wróc do mnie przepraszm-krzyknol
Pobieglam prosto do Harrego do pokoju drzwi byly otwarte Harry siedział na kanapie gdy mnie zobaczył otworzył szeroko oczy bo byłam w bieliżnie
-Moge zamknac dzrwi bo Horan sie pewnie domysli ze jestem u ciebie-Spytalam szybko i bez odpowiedzi zamknelam
-Pewnie ale co sie stało -wstał i podszedl do mnie zobaczyl moje szklanki w oczach
-Horan chciał sie ze mna przespac ale ja mu niepozwoliłam był zaborczy wykrzyczałam mu to i powiedziałam że ciebie kocham tak bardzo przepraszam bedziesz mial przezemnie kłopoty-byłam roztrzasnieta
-Wszystko bedzie w porzadku uwierz potrzeba tylko czasu by sobie to przemyslał-pocałował mnie
Zrobiło mi się lepiej gdy nagle usłyszałam że Niall do bija się cicho do drzwi
-JUlka ja ciebie kocham przepraszam że cie wtedy pobiłem tak bardzo żałuje niechciałem ty niekochasz Hazze tylko mnie-mówił spokojnym tonem myśląc że się nabiorę na te jego szcztuczki słyszałam do czego jest zdolny Horanek na dodatek niewinny.
-Bo ci uwierze otworz dzwi Hazza powiedz jej cos pomóż nam ty chcesz ja wykorzystac a ja niechce-Spojrzałam na Hazze a on na mnie wzruszyl ramionami i przekrecil głowa wierzyłam mu
-obyś miał racje -podeszłam do drzwi otworzyłam je.
Niall stał przed dzwiam z otwartymi ramionami .
Zamachnełam się i dałam mu z całej siły liścia w prawy policzek.
Zatrzasnełam przed nim drzwi i krzyknełam
-Dzisiaj w nocy prześpie sie z Harrym-Oczywiscie nic takiego się niestało bo Hazza spał na kanapie chociaz oboje mieliśmy ochote wspólnie spędzić noc.







Mam nadzieje że sie wam podoba :* Coś widze że zapominacie o komentarzach miśki moje.
I ten kto jeszcze niewziol udzialu w ankiecie tego bardzo goraco zapraszam by jednak zagłosował.
Kocham was :*

Rozdział 19 cz.2

Zaraz po śniadaniu postanowiłam zadzwonic do Hazzy.
- Horan odę do parku się przejść za godzinne powinnam wrócić -Powiedziałam
-Dobrze idź - Pocałował mnie w czoło .
Ubrałam sie i wyszłam zaraz gdy do szłam do parku zadźwoniłam do Harrego zaraz po sygnale odebrał.
-Hallo co tam słychać
- Co słychać a słychać to że Horan gdy się o nas dowiedział pobił mnie zreszta  niewiem co w niego wstąpiło nierozumiem - powiedziałam z zrozpaczą.
-Ja też nierozuiem choc słyszałem od jego kolegów że on był kiedyś bardzo agresywny chodził nawet na terapie może mu to powróciło - był bardzo zdziwony miał załamany głos bał się o mnie -Ale słuchaj dzisaj przyjedzie Louis i Liam więc niemasz sie czego bac w nocy przyjedzie Zayn a ja postaram się przyjechać jutro.
-Niall nic mi niemówił o tym-byłam zdziwiona
-Za dwa tygodnie zaczyna nam sie nowa rasa to dlatego -wyjaśnił nieporozumienie
-aha
- dobra ja koncze widzimy sie jutro papa kocham cie  -powiedział cichym sciszonym glosem Rozłaczył się.
Postanowiłam wrócic do domu bo nie miałam juz w parku co robic .Jak sie okazalo w domu juz był Liam i Louis wiedzieli juz o ciazy wiec przywitali mnie bardzo chałaśliwie po czym pierwszy odezwał sie Liam
-Moje gratulacje slicznotko juz wiesz jaka płeć ?- zapytal
-niestety nie wiem jeszcze
- bedzie musilo byc piekne bo tworzycie piekna pare- dodal Louis
-Z  cala pewnoscia- dopowiadajac sobie w myslach ze skoro to dziecko Harrego to jagby inaczej moglo byc (hehe)
-A ktury to miesiac -spytal po chwili Liam
-Drugi -odpowiedzialam szczesliwa
-to bedziesz jechal z nami w trase
-No pewnie czemu nie co ty na to Horan -zwróciłam sie do niego a ten usmiechnoł sie tylko.Jak Harrego jutro  niezabije to bedzie dobrze pomyslałam.
Dzień zleciał nam całkiem sympatycznie Niall zachowywał sie juz normalnie wypytałam się troche na osobnosci Liama o jego przeszłośc i okazało się że miał on kiedys ADHD troche kiepsko ale ponoć terapia pomogła mu.Pojechalismy razem nad wodospad  na którym juz kiedys wszyscy byliśmy ale tym razem niezawiazywali mi oczy przepaska Harrego.Przypomnialam sobie nasze wspolne chwile z Niallem jak mnie wtedy pocalowal .Rozmażyłam się.
Natępnego dnia przyjechał Hazza i Zayn  razem.Oczywiście usłyszałam kłotnie Horana i Harrego nieprzytocze rozmowy bo była zbyt długa i zbyt wulgarna.
Tydzień a nawet dwa tygodnie mineły w przyjaznej atmosferze ale ja niestety oraz Harry ukrywalismy co do siebie czujemy bylismy szczęśliwi nikt niczego nieppodejrzewał oczywiscie.Tylko Niall co chwile powtarzał mi wieczorami ze zawsze bedziemy razem i nic nie bedzie nas w stanie rozłaczyc .Nic przecież niewiedział o naszym romanie i ty, co miedzy nami juz dawno dawno temu zaszlo .Mysle ze reszta zespolu tez sie tego niedomyslala.Wdzień wyjazdu miałam wolna chwilę sam na sam z Harrym moglismy chwile pogadac.
-Harry wiesz co w tym wszystki jest najgorsze że my udajemy to jest szopka -zwiezylam mu sie
-ale ja przeciez nieudaje kocham cie- pocalowal mnie
-ja ciebie tez kocham i nic tego nie zmieni moze przez ta trase koncertowa jakos z tego wybrniemy-znowu mnie pocałował.Brakowało mi tego.
-Harry Julka jak.......-usłyszlam za soba głos Zayna- co tu sie dzieje
Harry vodsunol sie do mnie i ponownie zaczol mnie calowac na co Zayn
-ALE niall on...
-wie ...-odpowiedzielismy razem
-ale wy ....on....-byl zdziwiony
-ciiii.......

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 19

-Harry ty nic nierozumiesz , poprodtu nierozumiesz- plakalam do sluchawki.Bylam zrozpaczona.
-To tylko jakis dziwny sen zadna wizja zadne objawienie rozumiesz.Jagbys mogla przepros Nialla w moim imieniu i naprawde nasciemniaj mu ze niewiem bylas pjaana cokolwiek prosze.-Byl spokojny ale zdenerwowany
-Niall dostal szoku dobr pa zadzwon do niego i nieunikaj problemu.-Rozlaczylam sie
Horan zbyt bardzo zrozumial moje tak i kazal zadzwonic do Hazzy po 5 minutach zakonczylismy rozmowe.Niall siedzial na skraju lozka i zamulal.Gdy weszlam do pokoju nawet sie nieruszyl nic zero reakcjii.Dopiero po chwili sie odezwal
-To dlatego sie pocielas -Spytal-Bo mnie zdradzilas.
Postanowilam zadzialac planem Hazzy
-Ja bylam pjana niewiedzialam co robie- sciemnialam jak znut- potem w nocy sie zorientowalam.
-Nieklam a to zdjecie -krzyknal- tez bylas wtedy pjana -wstal szedl w moja strone
-Przepraszam tak bardzo tesknilam
-Ja tez ale niezdradzilem w przeciwienstwie co do poniektorych.
-Jak w ogole mozesz ?Niemow tak -Dodalam juz spokojniej
-Teraz ja przepraszam -Podszedl do mnie i przytulil
-Teraz ja przepraszam kocham cie -szepnal do ucha
-Jak ty mozesz jestes pelen niezgodnosci raz mowisz ze kochasz potem wrzesczysz wyzywasz od puszczalskich a teraz znowu kochasz?!?!Odpusc sobie
-Niechcialem cie urazic
-Dobrze pogodzmy sie ale nieobiecuje ze cokolwiek bedzie jak dawniej.
-Sugerujesz ze bedziesz z Harry bo to moze jego dziecko - byl bardzo zly
-nic takiego niepowiedzialam -Bronilam sie-Obrocil sie i mocno zlapal mnie za szczeke i wycedzil
-Wiec z twoich ust nidgy niepadna takie slowa rozumiesz -Patrzyl na mnie z chora nienawiscia
-Nic nieobiecuje -Odrzeklam dumna
-Coo?!chyba kpisz- uderzylnie w twarz az zatoczylam sie i wpadlam na szafke .Podszedl do mnie mial lzy w oczach mimo to znowu mnie uderzyl tym razem upadlam bezposrednio na twarz.Podnioslam glowe i spojrzalam mu w twarz i powiedzial
-Teraz juz nigdy ale to przenigdy niewypowiesz tych slow- zlapal mnie za wlosy i pociagnol do lozka tak zebym na nim usiadla
-Rozumiesz- krzyknol pociagnol mnie bym wstala przytulil sie i powiedzial
-Niepowiesz tak mocno przepraszam ide zrobic sniadanie -wyszedl .
Usiadlam na lozku zaczelam plakac lzy lecialy mi po policzkach strumieniami.Balam sie odezwac.Zaczelam sie bac Horana.
Postanowilam zaxhowac spokuj i zeszlam do jadalni Niall juz jadl .Usiadlam na przeciwko niego i zaczelam jesc.Odezwal sie
-Kocham cie
-Z cala pewnoscia -odpowiedzialam.Niechcialam znowu stwarzac sobie zagrozenia niewiem do czego jest jeszcze zdolny.
-Dzievko ja bede wychowywal-Dodal po chwili A ja to przemilczalam




Taki krotki bo niewiem jeszcze do konca jakie chcecie zakonczenie imagina .Biezcie udzial w ankiecie i komentujcie.
Kocham was <3

środa, 5 marca 2014

Rozdział 18 dla Roksany i innych niecierpliwych

Ból już dawno mnie porzegnał.Czułam tylko ulgę.Widziałam jedynie czarną otchłań.Za to słyszałam wszystko co się w okół mnie dzieje caly czas ktoś przy mnie był już nawet rozpoznawałam głosy ale tym razem był to obcy nieznany mi glos .
-Harry dlaczego ona to zrobiła dlaczego - Spytał ten głos Nastała chwilowa cisza.
- Niall ja naprawde sam chciałbym to wiedzieć.-Harry puścił moją ręke wstał z krzesła.
To Horan boże jak ja sie ciesze to niemozliwe gdzie on tak długo był.Horan usiadł na krześle złapał mnie za ręke i mówił cichym cierpiącym głosem
-Dlaczego ty mi to zrobiłaś przecież wiesz ze cię kocham wiec co sie stalo tak bardzo tesknilas?Harry ci cos zrobił?
We mnie sie w tym momencie zagotowalo chcialam krzyknac ruszyc sie ale niepotrafiłam wiec z całych sił próbowałam ruszyć palcami i się udało bo Horan zaczął krzyczeć jak wariat
-Siostro siostro Julka poruszyła palcami
-Mowil pan coś do niej ? -Spytała zaciekawiona .
-Tak -Urwał bo pielegniarka dodala
-Ma podwyzszone cisnienie czyli nas slyszy i rozumie co do nas mowi do dobry znak pewnie za niedlugo sie obudzi.i taj juz tydzien sobie dzrzemie.-dodala i wyszla
Tydzien bylam zdziwiona no pieknie musze sie wybudzic.Poza tym ze potrafilam ruszac palacami nie potrafilam nic innego zrobic.Ze spiaczki wybudzalam sie miesiac bity miesiac.Bylo to wieczorem otworzylam oczy.Bylo ciemno ale to mnie nieprzerazalo .Rozgladnelam sie po sali i zobaczylam tylko pelno aparatury pomagajacej mi zyc.Ujrzalam korytarz
-Halo Halo -krzyknelam-Do sali weszla pielegniarka i krzyknela
-Julka wybudzila sie ze spiaczki - Podeszla do mnie i odloczyla pare aparatow co sprawilo ze lepiej mi sie oddychalo.
westchnelam z ulga
-O wiele lepiej co ???- spytala i zaraz odeszla a do sali wszedl mlody lekarz.
-Czesc jestem Alex twoj lekarz prowadzacy a jak ty sie nazywasz-mial cieply mily glos
-Yyy Julka- dziwnie bylo sie slyszec
-Dobrze a teraz sprobuj zasnac -Powiedzial i wyszedl z pokoju.Rzeczywiscie sen ale ten prawdziwy w koncy przeszedl szybko.
Jeszcze dwa nastepne dni pomeczylam sie w szpitalu gdzie nawet byl psycholog i bede musiala do niego chodzic na terapie.Niall byl u mnie codziennie a Harry bywal tylko czasem reszty chlopakow niebylo bo byli w swoich rodzinnych domach.
Za jalis czasHazza tez wyjechal i zostalismu z Horanem sami i tej nocy kiedy Harrego juz nie bylo przysnil mi sie sen
-Julka kocham cie -powiedzial wesolo Harry.nieodpowiedzialam lecz zasmialam sie.Weszlismy do jego pokoju przy salonie i zaczelismy sciagac z siebie ubrania.Rzucil mnie na lozko i pocalowal w brzuch .Zasmialam sie jeszcze glosniej.Popatrzylam  zaraz na niego i zobaczylam ze caluje moj brzuch ktory wygladal jak balon.
-To jest moje dziecko-powiedzial Hazza.
Obudzilam sie
-Niemozliwe nie -przytulilam sie do Horana a on do mnie .Dobrze mi bylo.O tym snie zapomnialam na pare tygodni ktore noce byly pelne namietnosci i milosci a dni pelne radosci.Ale przypomnial mi sie sen i zaraz pobieglam do apteki kupilam testy ciazowe.Wyniki okazaly sie pozytywne przez tydzien codziennie sprawdzalam wynik pozytywny.Co ja teraz zrobie pomyslam.Trzeba im powiedziev ale najpierw Horanowi.Akurat siedzial w kuchni podeszlam i z mostu powiedzialam
-Horan jestem w ciazy -serce mi walilo
-Serio -przerwal jedzenie.balam sie
-tak serio
-juhu jestem ojcem tzn bede ale fajnie -podbiegl do mnie i mnie pocalowal w brzuch-ktory miesiac spytal
-Drugi -wiedzialam co zatraz bedzie obliczy sb kiedy to bylo i domysli sie ze.to niemozliwe bo go wtedy w domu niebylo
-Julka aleto niemozliwe przeciez....
-Tak -powiedzialam bo wiem jagby zakonczyl to zdanie.



Zazhecam was do brania udzialu w ankiecie bo jak wiecie chce zakonczyc tego imagina dla was a naprawde nw co mam pisav bo to zalezy od was a niezapomnijcie o komenyarzaxh :)) .

piątek, 21 lutego 2014

Rozdzial 17

    Zobaczylam Nialla. Jego twarz stala sie brzydka. wyrazala wscieklosc.
- Zdradzasz mnie! Dlatego cie nienawidze!!- krzyczal
zdradzasz mnie, zdradzasz zdradzasz... jego slowa stawaly sie co raz glosniejsze.
  otworzylam oczy i usiadlam. oddychalam szybko prawie jak po maratonie. Strach przejol nademna kontrole. Reka poszukuwalam Harrego. Spal obok spokojnie. Usmiechnelam sie do siebie. i poczulam do niego czulosc. On zna sie na rzeczy pomyslalam. Trudno musimy to przemilczec przed ludzmi nikt sie o tym niemoze dowiedziec.Pograzona w tych myslach zasnelam.
Przez caly dzien zachowywalismy sie jak gdybysmy ze soba byli od dluzszego czasu .
-Julka kochanie dzwonil moze Horan-Spytal sie Hazza
-Nie jeszcze niedzwonil a co? zaraz moge do niego zadzwonic jak chcesz -Jeszcze niemialam wyrzutow sumienia.Bo co mi tam
-Wiec wieczorem bedziesz miala czas dla mnie-Spytal zadowolony
-Oczywiscie -Usmiechnelam sie
Zadzwonilam wiec do Nialla odebral.
-Hej skarbie jak tam
- Hej a dobrze leci tesknie bardzo
-ja tez .Niall sniles mi sie dzisaj -Posmutnialam
-O naprawde ty mi tez slonce.
Hazza niewiedzial czy mowie prawde czy tak poprostu mu sciemniam zastanawial sie.
-Horan kochasz mnie i czy wierzysz  to co mowilam ci w szpitalu-zapytalam
-tak kocham i tak wierze ci .Pysiu moj.tesknie
-dobra misiek ja koncze zadzwonie jutro .-Rozlaczylam sie nieczekajac na jego ostatnie slowa.Niebyly mi potrzebne.
-W co Niall ma wierzyc -Spytal ciekawy tym faktem Hazza
-Chyba jednak nietwoja to sprawa -Odrzeklam ostro spelniam jednynie twoje zalecenia.Ciesz sie tym co masz.Nienarzekaj bo szybko zostanie odebrane.
poszlam do lazienki lzy splywaly mi po policzkach niechcialam ich ocierac.Sumienie mnie ruszylo nie nie mysl w ten sposob niepozwole zasmiecic go.Przylam twarz zimn woda i zeszlam do salonu poogladac telewizor.Oczywisci harry zaraz musial mi potowarzyszyc wiec polozyl sie kolo mnie i przytulil.Zadzwonila Monis.
-Hej -przywitala sie
-No hej po co dzwonisz -spytalam zdziwiona
-chcialam sie pochwalic ze jestem z Kacprem
- a to burak moje gratulacje.
I tak gadalysmy o pierdolach przez pol godziny jak niedluzej Hazza sie powoli niecierpliwil i zaczol mi dokouczac a tu calujac mnie w kark i laskoczac .Swira mozna bylo dostac.Gdy wreszcie zdaniem Hazzy skonczylam rozmawiac podeszlam do niego bo stal przy oknie i pocalowalam go.Pocalunek
byl bardzo namietny zlapalam go za twarz niechcac go wogul puscic.Gdy tylko oderwal si odemnie powiedzial
- Alez ty spragniona jestes - A ja w tym momencie katem oka zobaczylam ze ktos zdjecie nam robi .Obrocilam si by lepiej widiec i zauwazylam Michael tego typa na ktorego wpadlam w parku.
-Hej -Krzyknelam i smarkacz uciekl
-Nieprzuj sie nim to tylko glupi bachor -Odezwal sie Hazza
-Ale moze zdjecia opublikowac-Bylam w szoku
-Nawet niewie jak sie je publikuje zacznijmy od tego to gowniarz i tyle chodz pojdziemy skonczy ogladac film.
-Obys mial racje -Mialam nadzieje dzieki jego slowom.
Cale popoludnie spedzilismy ogladajac durne seriale jedyne co to Hazza ugotowal na obiag spagetti .Wieczorem juz wlasnie mialam wylaczyc telewizor bo mialy byc wiadomosci gdy zobaczylam zdjecie jak caluje sie w oknie z Harrym w zapowiedziach .Dostalam lekkiego wstrzasu masakra .Szybko wylaczylam telewizor nic niemowiac Hazzie modlilam sie tylko by Niall sie o tym niedowiedzial .Szanse byly marne bo jutro beda o tym wiedziec wszyscy i na kogo ja wyjde .Na puszczalska albo jeszcz gorzej.
Plakalam.Harryczorientowal si o co chodzi i zaczal mni pocieszac a ze bardzo potrzebowalam "opieki" to wyladowalismy w lozku.
Obudzilam si w nocy i zdalam sobie sprawe ze nienawidze siebie za to co robie.Wstalam i poszlam do lazienki biorac ze soba zyletke.
Boze co ja robie-pomyslam
Usiadlam na ubikacji mowiac.
-Niall skrzywdzialm cie niechce ciebie opuszczac ale zrozum niemam innego wyjscia musze.-Przylozylam sobie zyletke do skory przycisnelam i pociagnelam.Zabolalo lekko steknelam ale mowilam dalej
-Laczyl nas tylko chwilowy zwiazek nic on nieznaczyl zrozum.-Robie nastepne naciecie tym razem odwazniej bol sprawial byc sie przyjemniejszy krew leciala juz ciurkiem.
-Przepraszam niemoge was tak krzywdzic.
Ciecia niebolaly mnie juz wogul sprawialy przyjemnosc to byla czysta rozkosz .Zaczelam plakac jak dziecko.Niemialam juz sil do tetnicy zostal mi centymetr.Bylo mi zimno slyszalam szum w uszach.Zakrecilo mi si w glowie i padalam na biala posadzke na kaluz krwi swojej zdzirowskiej krwi.
-Tak -pomyslalam -To jest moja kara.Niall kocham cie ale bardziej kocham Harrego .Upadlam.
W dali znowu slyszalam
-Zdradzilas mnie zdradzilas.
-Nie -wrzasnelam -Otworzylam oczy.
-Julka- uslyszalam glos .Glos ten byl piekny ukoil kazdy moj bol. Bo ten glos mogl nalezec tylko do jednej osoby do ..... Aniola.


Oczywiscie niewyciagajcie pochopnych wnioskow nastepny rozdzial bd za tydzien jak wroce z nart.A wy moje skarby pamietajcie o 1000 wyswietlen .Dozobaczenia
Kocham Was

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdzial 16

Hazza pedzil 120 przez miasto .Jechal na czerwonym bez kierunkowskazow no poprostu jak wariat.
-Harry zrozum oni i tak ciebie zlapia maja nery rejerstracji dane osobowe pewnie juz tez chcesz pojsc za kraty tylko dlatego ze uciekales policjii- od 10 minut mu to tlumaczylam ale bez rezultatow jechal jak wariat niepatrzac n inne auta byleby zadbac o wlasna dupe.
- Nie ale i tak nas niezlapi pozatym n miescie porzucimy auto bo policja juz pozatym wie ze auto zostalo skradzione
- Ciebi powalilo prawda niby jak zamierzasz im uciec goni cb tabun radiowozow a ty tak poprostu im zwiejesz - Wciaz w to wszystko niewierzylam masakra
- Tak wlasnie mysle a teraz trzymaj sie -Krzyknal wesoly.
Nagle przyspieszyl n skrzyzowaniu pojechal naczerwonym cud ze niezderzylismy sie z innym autem i skrecil w lewo na parking gdzie szybko zaparkowal po czym zdarzyl tylko krzyknac
- Schyl sie - A kolo nas przejechalo 5 radiowozow ale zapewne bylo ih wiecej lecz niezdazylam ich wszystkich policzyc
- Dobra wyjdz z auta a ja musze troche z nim pokombinowac.
Wyszedl z auta po  5 minutach z czapka i okularami
- Swietny kamuflasz -Pochwalilam
-Uwierz na  moim miejscu zrobilaby to samo zreszta z niedlugo sama tak bedziesz robila a teraz musimy udac sie do szpitala  tego co ogarnolem to jeestesmy jakies 5km od niego co ty na to zeby sie do niego przejsc
-juz wole isc niz jezdzic z toba uciekajac przed radiowozami policyjnymi.
-Niall wie ze ciebie kocham -powiedzial nagle
-co i jak zareagowal -niewiedzialam co mam powiedziec
- bardzo by cierpial gdynys go zostawila bardzo ciebie kocha
-musze z nim sama porozmawiac -stwierdzilam niedotazac tak grzaskiego tematu.
-Horan wyjezdza jak tylko wyjdzie ze szpitala
- a od kiedy o tym wie
-od przedwczoraj mial ci powiedziec ale niewiedzial jak
-nie no spoko rozumiem - ale mimo to bylam bardzo nieszczesliwa jagby ktos chcial mni bardzo mocno zranic
Bylismy bardzo blisko szpital bylam juz potwornie zmeczona bo szlam tepem Hazzy ktory gdyby tylko mogl to by caly czas biegl .W windzie troche odpoczelam i ciezko oddychalam na co Hazza tylko sie usmiechnol.Boze jaki on bezczelny
pomyslalam.
Winda zatrzymala sie na drugim pietrze i szybko pobieglismy do sali  ktorej lezal Horan.Wygladl na zmeczonego i bylo po nim widac ze cierpi .Gdy tylko weszlismy Zayn sie zapytal
-czemu was tak dlugo niebylo
- bo harry mial problemy z autem i musielismy isc troche na piechote -spojrzalam porozumiewawczo na Hazze a ten tylko sachrzakal
-Niall slonce jak sie czujesz- podeszlam do jego lozka a chlopacy wyszli z salu wiedzac ze chcemy powaznie porozmawiac.
-Jak tylko wyjde ze szpitala to wyjezdzam do domu -powiedzial smutnym glosem
-dlaczego mi wczesnieh niepowiedziales
-przepraszam musze jechac sam bo to sa sprawy rodzinne  niechce ci w to mieszac
- no trudno przezyje -bylam troche zla-ale co teraz z nami bedzie
-ciesze sie ze poruszylas ten temat to bardzo wazne dla nas.
-a Hazza co z nim -spytalam z innej polki
- od samego poczatku wiedzialem ze ciebie kocha on pozatym sam tego nieukrywal ale niechcial ciebie w to mieszac bo jestes mloda.
-wiedziales o tym i mi niepowiedziales -bylam oburzona
-tak  co mialem zrobic
-zal mi ciebie
-julka no...
-ja myslalam ze ty niewiesz o niczym
- czekaj to ty wiedzialas o tym-spytal wyraznie tym zdziwiony
-sam mi to powiedzial prosto w oczy
-i mimo to wybralas mnie
-tak no coz Niall wpadn jutro przemysl to do jutra ok -pocalowalam go na pozegnanie gdy wychodilam powiedzial
-kocham cie .
Na korytarzu czekali chlopacy podeszlam do Hazzy
-Podwieziesz mnie prosze -spytalam.
Bylam zrozpaczona faktem ze Niall mi niewierzyl niewiedzialam co mam myslec bylam zalamana.
Horana udalo sie wyciagnac 2 dni wczesniej niz mial wyjsc.Bulam bardo szczesliwa te dni byly pelne milosci szczescia i radosci koltorej potrzebowalismy.Niebylo Harego bo pojechal na tevdwa dni do domu mial wrocic wieczorem w tym dniu kiedy Niall pojedzie.
W dzien wyjazdu Horan plakalam mu w ramionach i plakalam.
-Kochanie juz musze isc zaraz przyjedzie taxowka obiecuje z bede codziennie dzwonil
-niemasz obiecac bo to jest twoj obowiazek -powiedzialam szlochajac.
Wyszedl a ja pobieglam do pokoju wtulilam sie w bluze Horana i plakalam .Zasnelam.Nagle ktos mnie obudzil lekko jeszcze spiaca przytululam ta osobe i zaczelam calowac .Przypomnialo mi sie ze to niemoze byc Horan bo on wyjechal odsunelam sie i zorientowalam sie ze calowalam sie  Hazza.
-zmienilas zdanie...-spytal szczealiwy


moje miski ten rozdzial pisalam 3 razy i dlatego ma byc 1000 wyswietlen zrobcie to dla mnie  niezapomnijcie o komentarzach i udostepnianiach
Kocham Was /Pacia

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 15

- To nieprawda , ona żyje jak chcesz zadźwonie do niej - Monia krzyczała przez telefon.
- To dlaczego... - Dalej nierozumiałam dlaczego mi tak powiedział. Wciąż się bałam że może to być prawda.
- Bo chce ściągnąć cie do Polski .Zrozum kłamał tęskni za tobą. Twoja mama jest zdrowa uwierz. Najlepiej zadzwoń do niej to sama się przekonasz.
- Mówisz poważnie ... jest zdrowa...- Mimo że wierzyłam Monis to i tak po policzku spływały mi łzy które Horan wycierał .Wciąż niewiedział o co tak do końca chodzi.
Rozłaczyłam się i wybrałam numer do mamy nacisnełam zielona słuchawkę. Usłyszałam trzy sygnały a potem mamę to była on napewno .Łzy znowu mi popłyneły.
- Słucham - odezwała się .
Nieodpowiedziałam bo niepotrafiłam za duzo rzeczy naraz miałam n głowie lec liczylo sie ze ona zyje.
- Julka to ty kochanie słysze twój oddech .
A j dalej nic poprostu niwmogłam .
- Jeśli tam wciąż jesteś to wiedz że cię kocham ze względu na wszystko.
Rozłączylam się. Bardzo cichutko pod nosem powiedziałam przepraszam. Siedziałam nadal na krześle jak zparaliżowana niepotrafiłam wykonać żadnego ruchu.
- Kochanie - Odezwał sie Niall - Co i się dowiedziałaś - Spytał bardzo troskliwym głosem.
- Mama żyje poprostu ktoś chciał bym wróciła do domu do Polski to tyle na ten temat.
- No i widzisz Julka wszystko jest dobrze poprostu jakiś cymbał chciał zabawić się naszym kosztem a w szczególności twoim juz dobrze wszystko bedzie dobre.
- Wiem....- Mimo to byłam bardzo zła na wszystko .
- Zaraz skarbie się zbieramy bo jedziemy do studia a sama niemożesz zostać w domu.
- Nie jade nigdzie zostaje  domu jedzcie sobie bezemnie wyjde na miasto.
- Jak chcesz rylko krzywdy sobie niezròb .
Chłopacy zaraz po tym pojechali  ja chwile rozmyślałam co ze sobą zrobić w tak cieżkiej frustracji.Zdecydowałam że pójde sobie pobiegać do parku. Izaraz później już biegłam pi chodniku. Tak biegnąc parkiem słuchając muzyki i zastanawiają się co zrobić z fantem jaki mnie spotkal stwierdziłam że leje na to. A nagle w tym momencie ktoś n mnie wpadł.
Był to chłopak.
- Przepraszam niechciałem wybacz- Był bardzo speszony tą sytuacją -Nigdy mi się niezdarzyło wpaść na kogoś -Wciaż się tłumaczył
- Nic się niestaLo to raczej przez moją nieuwagę- wtrąciłam się niegrzwcznie bo jakoś niemiałam ochoty rozmawiać z kimkolwiek.
- Jestem Michel - Przedstawił się - A ty jak się nazywasz
-Jestem Julka  zresztą po co ci to wiedzieć.
-Ja ciebie kojarze dziewczyna Horana  Polski
-Tak to ja - Przyjżałam mu się uwarznie był bardzo podobny do niego - Hej ty się upodabniasz do Nialla tak niemożna
-A tam pleciesz ja  moge narka- Pobiegł .Co za cymbał pomyślałam heh ludzie są czasami szurnięci nie zbyt mał powiedziane zbyt...
- Julka szukam cie od 10 minut- Usłyszałam Harrego .Obróciłam się i siedział w aucie .
-Po co mnie szukasz -Zdziwiłam się - I tak już mialam wracać do domu .
-W domu cię niebyło a Niall jest  szpitalu
- Co ????-Krzyknełam aż się ludzie popatrzyli i nagle usłyszałam jakąś dziewczyne
-Tam jeat Hazza i dziewczyna Horan do nich- Na co z Harrym się przestraszyliśmy i kryknełam
- Odpalaj -i szybko wsiadłam do samochodu -Dziewczyny te zdążyly zrobić nam zdjecia i nawet biegły chwile za nami a Hazza przyśpieszył i jechał nardzo szybko cały czas.
-Co się stalo Horanie że jest w szpitalu.-Spytałam przerażona
-Ma coś z kolanem
- uff chociaż nic poważnego przestraszyłeś mni n śmierć prawie zawał na miejscu .
I usłyszeliśmy syngał policyjny.Ścigała nas policja
-Harry policja zatrzymaj się -Powiedziałam
-O kurwa niemoże być nieteraz zajebiście
Mimo to przyśpieszył .
-Trzymaj się będzie ostra jazda hehe- zaczął się śmiać jak głupi.
No o tej strony to go nieznałam. Śilnik zaczął wyć .
- Niebój ię uciekniemy im
A ja  duchu tylko błagałam Boga żeby stał sie cud i Harry sie zatrzymał.

Dobra miśki do piatku dodam jeszcze jeden rozdzial gora dwa bo jade na narty na tydzien i mnie niebedzie i mam do was wielka prosbe jak juz je napisze to hak wroce to chce widziec ponad tysiac wyswietlen zrobcie mi tak mala niespodziank przesylajcie dalej link bo wiem ze mam czytelnikow .jesli spelnicie moje marzenie to dostaniecie mega rozdzial taka nagroda przypomne wam w nastwpnym rozdziale o tym a niezapomnijcie okomentarzach xddd
Kocham Was

sobota, 15 lutego 2014

rozdzial 14 dla niny

obudziłam się prawdopodobnie pierwsza ze wz na to że w domu było cicho. W pokoju tylko było słychać tykanie zagara.Popatrzyłam na zegarek była 9:47 dość wcześnie i stwierdziłam że ide spać. Gdy tylko poruszyłam się Niall od razuy mocniej przytulił sie.A ja wspominając przez chwile nasza wczorajszą noc zaśmiałam się.Zamknełam oczy i zsnełam.
Obudził mnie Horan nucąc mi coś przy uchu gdy tylko otworzyłam oczy odrazu się zapytał
- Moje słońce wyspało się
-ach oczywiście , że tak - uśmiechnełam się
-Jestem głodny czas na śniadanie -oznajmił - Co chcesz ?-Spytał wstając i ubierając się
-Poprosze omleta -powiedziałam dalej leżąc w łòżku.
- Dobrze to ja ide robić śniadanie a ty się ubieraj .Pocałował mnie i poszedł.
Horan jaki ty wspaniały vo ja mam z toba zrobić żyć nieumierać. Wstałam ubrałam sie i zeszłam do kuchni .Oczywiscie juz pachniało wyśmienicie.Po drodze zobacyłam że dzrzwi Hazzy są otwarte. Zresztą jak zawsze pomyślałam ale nieszłam ich zamknąć byłam zbyt głodna.
Niall nałożył mi już omleta chyba był z 5 jajek bo troche duży był ale nienarzekałam byłam głodna.
- I jak smakuje - Spytał
- o tak i to jak robisz lepszy omlet od Hazzy
- Duży komplement.
A ja w tym czasie szukałam tak o wiadomości ze showbiznesu i natknełam się na artykuł o mnie .Wystarczyło mi jak przeczytałam "Nieznajoma tajemncza dziewczyna zrobilła wrażenie na Harrym Stylezie a teraz z tego co wiemy na Niallu Horanie..." Naprawde nic więcej mi nietrzeba było.
- Jakie niewychowane przygłupawe ludziska .Co oni sobie myślą.
Niall od razu podlłapał że musiałam coś przeczytać na swój temat bo w innych okolicznościsxh tak niereaguje.
- Nowe plotki spoks nieprzejmuj się
- Jak to mam się nieprzejmowć czy ty widzisz co ludzie piszą.
- A uwierz że bedzie gorzej.
- chyba kpisz - powiedzialam z przerazeniem w glosiena twarzy mialam wymalowany strach.Oczywiscie ze wiedzialam ze bedzie o mnie głośno e nie że aż tak to jest lekka przesada .No cożtaka jestcena jak się jest albo stanie sławnym każdy ludzki krok bedzie wyliczany a do tego komentowan
- Zajebiscie - stwierdziłam
-Ja niemam zamiaru ukrywać naszego związku skora tak daleko się posunelismy.Kocham cię i nic tego niezmieni nawet te glupie media.
- ja cb tez kocham - przyznałam - to co bedziemy robić dzisaj?
- na 4  popoludniu musimy byc w studiu a do tego czasu mozemy pojechac do parku jak chcesz a co tam niech ludzie dowiedza sie onaszym związku.
-No to jak już chcesz pojdę się tylko umyć a napisze może list to chłopaków i dam Hazzie do pokoju boniechce ich budzic.
- calkiem dobry pomysł.
Ja poszłam pisać list do nich umyłam się zrobiłam ze sobą porządek i już szłam zaniesc Hazzie list do pokoju. Gdy wychodziłam hary zawołał mnie .Wstał powiedzil ciche zaczekaj i zamknął drzwi.
-Julka kochana bardzo mi na tobie zależy niewiem czy kogoś masz ale ja ciebie kocham.
Normalnie zatkalo mnie nie no niewierzę Hazza.co mu nagle szczeliło taaa pewnie pjany jest jeszcze po wczorajszym imprezowaniu ale narakiego niewyglądał przyjrzałam mu sie uwarznie i stwierdzialm ze wpelni rozumie sens słów które tak ostrożnie wypowiada.
- No cóż.... niepowim zatkało mnie Harry no widzisz naraze moze.jestem zajeta mimo ze moze pod.wieloma wzgledami jestes.lepszy od tego ktorego być może kocham naprawde niemiej m za złe jestes.super....
- ale gdybym wiedział że mam choC cień szansy...
-Masz nawet wiecej
- czyli chyba niekochasz tego dupka
- niemow tak o nim a ja niekocham ciebie - z oczu poplynely mi lzy.
Hazza przytulił się i podziękował za slowa ktorych boje sie wypowiedziec .Ja sama niewiedziałam do końca o co m chodzi i wyszlam z pokoju.
Przed nim stał Horan serce podskoczylo mi do gardła.
- Czemu płakałaś spytał widząc moje zaczerwienione oczy i w poł zaschnięte łzy na policzkach.
- Nie nic poprostu wzruszyłam sie tak slodko spi ..- kłamałam
-aha no to co jedziemy hmmm
- tak jedziemy.
W parku byliśmy ponad godzine ale musielismy i taj szybko wracac bo niedosc ze paparazzi nas caly czas sledzilo i glupie fanki to dzwonil Louis żebyśmy powoli wracali niewiadomo z jakich powodów.
Harry był jakiś szczęśliwy gdy się dowiedział że jestem z Horanem ja kompletne.tego nierozumiałam no ale trudno .Jego jedynym pytaniem ci co naszego zwiazku bylo dlaczego ze sobą jesteśmy czemu tak nagle.to opowiedzielieliśmy mu o wszystkim od początku a on nas słuchał z wielkim zaangażowaniem podobni jak chłopacy.
Słysze nagle że mój telefon dzwoni patrze to Kacper .Boże pomyślsłam kiedy ja ostatni raz z nim rozmawiałam.Odebrałam
-Cześć- usłyszałam
-no hej po co dzwonisz
-Twoja mama nieżyje .....
W tym momencie to ja nieżyłam.......... Moje serce zawał............. Moje życie lipa......... To Koniec Pomyslalam

Dziekuje myski zenie wogule czytacie heh nw jak wszlo na dlugosc bo pisalam na telefonie widzicie scoagnwlambse bloggera komentujcie piszczei jakie xhxeccie miec zakojczenie.z.kim i jak ktos.chce zeby nastepny rozdzial bylby dl niego niech pisze apelnie kazda proabe xdddd zachecam do pisania i czytania
Nacia Pacia xddd

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 13 dla Roxi troche cenzurki by sie przydalo

obudzona promienaimi słonca skrzywiłam sie z bolu który pulsowal mi w głowie.Poruszylam sie i poczułam że jestem przywiązana do ramy łózka.
-no pieknie- jeknełam-niall wrzasnełm-obudz się .Niezareagował wiec ponowila prube lecz tym razem bardzo głośno krzyknełam
-niall do cholery obudz sie
 -Rozwiaż mnie-powiedzialam niemal błagalnym tonem.Popatrzyl na mnie zdziwiony.
-Co? A no tak już.-gdy odwiązał mnie ręce mialam obolale a na nadgarstkach miałam pregi  i znowu poczułam ból w glowie.jęknełam
-glowa mnie boli -poskarzyłam sie
-no nic dziwnego gorzej upic sie wczoraj niemogłas - stwierdzil
-no faktycznie -powoli zaczełam   kojarzyc fakty ale jagby w pewnym momencie mialam czarna dziure film mi sie urwal.
Wstałam z łózka , ale zatoczylam sie i wpadłam na szawke i zaraz horan znalazł sie przy mnie.
-spokojnie Julka -podszedł do mnie i przytrzymal.
-chodz dam ci aspiryne bo pewnie glowa cie boli
- łał kiedy na to wpadłeś-zirytował mnie
zeszlismy na doł do kuchni w ktorej był louis i liam a  salonie siedzieli harry i zayn.Na moj widok aczeli sie smiac
-i jak tam glówka -spytal liam
-Kac morderca niema serca - odpowiedziałam
Niall podał mi rozpuszczona aspiryne wypilam odrazu i sie nieco skrzywiłam, do kuchni w tym czasie wszedl Hazza pocałowal mnie w policzek i rzekł
- mam nadzieje ze w nocy nieszaleliscie zabardzo bo jedziemy do studia za godzine
-predzej ide do lozka -odpowiedzialam- nigdzie  niejade -dopowiedziałam stanowczo.
-ja ci dam sama w domu niezostaniesz a my musimy nagrac nowa płyte posluchasz sobie-usmiechnal sie.
Nagle poczułam jego zapach
- Ładnie pachniesz - stwierdziłam
-dziekuje odpowiedzial i poszedl do swojego pokoju -za godzine jedziemy -krzyknal na odchodne
-no jasne -I zobojetniala poszłam sie umyc ubrac i zjesc sniadanie a o drugiej jechałam juz z Horanem autem.Nawet sobie niepogadalismy bo probowalam się zdrzemnąć chodzby na te głupie pół godzinki,
Pod studiem byo mnóstwo fanek i reporterow wiec odrazu sie ulotnilam nawet nieżegnajac sie z chłopakmi poszlam pochodzic po sklepach minela jakas godzina i zorientowalam sie ze sledzi mnie grupka reporterow.
Poszłam wiec do kwiarni zamówiłam kawe.
Po jakies trzydziestu minutach ktoś zasłonil mi oczy i pocalowal. To był Horan.
-szukałem cie wiesz- zapyta
-no coz trzeba bylo zadzwonic
-dzwonilem ale nieodbieralas- powiedzial obuzony- chodz do domu- wzial mnie za reke zaprowadzil do auta i pojechalismu do domu jak sie okazalo nikogo w nim niebylo bo pojechali poimprezowac skorzystali z okazjii jak to Horan mi powiedzial.
-to co robimy - spytałam
-skoro jestesmy we dwoje ty i ja to moze....
Uśmiechnał sie chytrze... podszedł do mnie i zaczoł mnie delikatnie całowac.Najpierw usta potem szyje .Blądzila rekami po jego plecach az w koncu wplotlam palce w jego czupryne.obydwoje runelismy na lózko moja ręka powedrowala w dol by  odpiąć pasek Horana ale dotknelam czegos twardego,i cofnelam dłon.     hej - szepał cicho Horan wiedzac dobrze ze to moj pierwszy raz wiec szybkim zzwinnym ruchem sciagnol z siebie koszulke i rozpial spodnie .Głucha ciszę przerwal ledwo słyszalne pstrykniecie przygotowalam sie na bol. Zamknelam oczy ale bol nienastapil.Niall całował mnie teraz wszedzie po szyi po twarzy po piersiach po brzuchu próbował mnie uspokoic , rozlznić.Gdy byłam juz spokojna poczulam że Horan we mnie wchodzi niepoczułam bolu jakiego sie spodziewalam mimo to lzy poplymeły mi po policzku .Niall je otarl.
Odszukalam jego usta i wpilam sie w nie jednoczesnie wbijajać Horanowi paznokcie w plecy.Jeknąl a ja tuz za nim.Przyspieszyl ruchy przez co niepotrafiłam sie skupic na niczym innym jak na fakcie ze jestem kurewsko szczesliwa jak nigdy w zyciu.
Horan znowu przyspieszyl zacisnąl palce na koldrze Przygryzł moja dolna warge a potem wydal  z siebie mimowolny jek zrobilam to samo czujac ze zaraz sie rozpłyne.
Bylo mi gorąco.
Szczytowalam razem z Horanem jednoczesnie. To musiał być sen.
Niall padl obok mnie ciezko oddychajac i z twarza w blogiej splnienia.
To nie byl sen to sie dzialo naprawde.





Ps ;przepraszam za błędy xD