Caly dzien chodzilam jak struta.Nocy nieprzespalam.Raz ze Bartek co chwile plakal a dwa ze Zayn sie nieodezwal wieczorem.Balam sie niechcialam jednak sprawy zglaszac na policje wierzac ze Niall zmadrzeje.Rano Zayn dalej niedzwonil a gdy ja dzwonilam.wlaczala sie poczta.Zawariowac bylo mozna.Zadzwonil o 10
-Horana nigdzie niema ludzie mowia ze wyjechal z miasta niestety nieodbiera telfonow a jego rodzina o niczym niewie.
-Jak to? - do oczu naplynely mi lzy-On jest znany na calym swiecie i nikt go niewidzial wyparowal-wydarlam sie
-Julka naprawde mi przykro ale niestety nikt go niewidzial.Mimo to dalej bede go szukal a ty jedz do Hazzy potrzebuje cie.A jesli do wieczora nieznajde Nialla trzeba powiadomic policje
-zadnej policji -znowu podnioslam glos- rozumiesz zadnej policjii nie ich to sprawa
-jak uwarzasz ja koncze pa.
Boze gdzie jest moja mala Nina moja biedna.Gdzie ty jestes -powtarzalam siedzac zaplakana n podlodze.Musialam jechac do.Harrego wiec szybko sie jakos ogarnelam ale najpierw wlaczylam sobie telewizor by posluchac jakiejs muzyki ale zamiast tego byly newsy z zycia gwiazd i uslyszalam
Jak wszyscy wiemy Harry Styles jest w szpitalu poniewaz wbil.sobie w reke noz.Dosc nieprzyjemne to jest dla niego.Dzisiaj rano odwiedzil go jego kolega przyjaciel Louis Tomlinson .Jak wszyscy wiemy dosc dlugo mowi sie o ich tajemniczym.zwiazku zwanym wiara w Larrego.Duzo.wczesniej byly dowody ze Larry istnoeje ale Harry Styles sie ozenil i wszelkie dowody poszly w niepamiec choc jest ich nadal mnostwo.Zreszta sam Harry przyznal w wywiadzie ze doszlo do czegos pomiedzy nim a Louosem ale bylo to jednorazowo bo byl.....pjany.Tak powiedzial.Ale dzisiaj Louis pocalowal Harrego prosto usta na powitanie sa nawet zdjecia.Czy Larry rzeczywiacie istnieje czy to tylko przyjacielskie gesty.Dzis niestety niedoqiemy sie tego ze wzgledu n malzenstwo Harrego.Mozemy jedynie sie domyslac.....
Niechcialam juz tego sluchac wylaczylam telewizor.Ubralam sie wzielam Bartka i pojechalam do Hazzy.Niechcialam nawet myslec o Larrym to byloby niemozliwe fakt moze kiedys nad tym myslalam ale teraz kiedy Hazza ma zena dziecko .Nie to niemozliwe.
Hazza od razu zapytal o Nine czemu jej niewzielam
-Wiesz niedalabym rady z nimi obydwoma pryjechac opiekuje sie nia Niall-oczywiscie w ogole niewspomnialam ze Niall porwal Nine i niewiadomo gdzie jest niechcialam go martwic.
-jak tam.twoja reka -spytalam
-troche boli wiesz lekarze mowia za za trzy dni wychodze.ze.szpitala
-To dobrze -Usmiechnelam sie ale w glebi duszy martwilam sie czy za trzy dni zdolamy odzyskac Nine.Podalam Harremu Bartka bo telefon mi zadzwonil.
-Hazza trzymaj Bartusia bo musze odebrac to pile -szybko wyszlam z sali.Dzwonil Zayn.
-I co wiesz juz cos -zapytalam pelna nadzieji.
-Tak Niall jest juz w miescie znajomi go widzieli ale niewiem.gdzie dokladniej jest Poszukam go
-O boze az mi ulzylo dziekuje bardzo wiesz musze konczyc zadzwon.wieczorem blagam i powiedz mi co i jak papa-rozlaczylam sie i szybko weszlam do sali.Harry mowil cos do Bartusia wygladalo to nadzwyczaj slodko tak pieknie jeszcze ten jego usmiech .ahh.
-Kto dzwonil.-popatrzyl na mnie
-ahh zayn wiesz pytal sie kiedy moze wpasc
-I co odpowiedzialas
-ze kiedy chce.Aluchaj Harry to prawda o Tobie i Lu -zapytalam powaznie a on odwzajemnil to kamienna mina
-Slucham?-chyba niewiedzial o co mi dokladnie chodzi
-w wiadomosciaxh mowili o tobie i Lu ze sie calowaliscie i no
-Ty w to wierzysz.julka moze kiedys raz cos sie miedzy nami wydarzylo ale naprawde nic wiecej potem sie niedzialo nie ma zadnego Larrego bo pewnie o to sie pytasz
-Tak tylko pytalam dobra skarbie ja lece juz pozno sie zrobilo-wzielam Bartka i wyszlam.po drodze chcialam wstapuc do Louisa ale zmienilam.zdanie jutro to zrobie.Gdy pol.godziny po przyjechaniu do domu do dzrzwi zapukal Niall z Nina w rekach odrazu ja od niego zabralam i zatrzasnelam dzrzwi przes nosem lecz pozalowalam tego.Akurat polozylam Nine do kolyski wszedl Niall dzrwi zostawil pootwierane
-Niechce z tb rozmawiac -powiedzialam i odwrocilam sie do niego plecami
-napewno -zapytal.Poszarpal mnie za wlosy i zaczal mnie kopac .Ja niemialam sil by sie bronic .Wali mnie wszedzie w brzuch w.plecy w twarz zlamal mi nos gdy nagle uslyszalam jak przez mgle
-zajebisty material-popatrzylam w strone dochochadzacegonie dzwieku i zobaczylam sobowtora Nialla.Nie to byl przeciez.....Michael
-Pomoz mi -zdolalam powiedziec ale Horan uderzyl mnie w potylice i zapadlam w ciemnosc.
Lu -Skrot od Louisa
Larry-Zwiazek Harrego i Louisa ale niewiadomo czy to prawda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz