niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 25

-Hazza- Krzyknełam .Byłam zła bo tkwiliśmy w długim korku a ja zwijałam wię z bólu.Skurcze byLy tak silne że myślalam że już bede mdleć.
-Kochanie wszystko beddzie w porządku już dojeżdzamy tylko proszę nierodz w samochodzie za tym zakrętem jest szpital-Powiedzial lekko zmieszany on naprawde niewiedzial co ma teraz robic no bo niewyjdziemy z auta i nie pobiegniemy do szpitala.Ja chyba nawet bym nieustała.
-Dobrze ale naprawde ja już niemoge!!!!!!
-Oddychaj spokojnie wdech wydech-pouczal mnie
-Przecież wiem co mam robic , a pozatym niepouczaj mnie- krzyknełam
-Przepraszam ... O widzisz juz jedziemy-powiedzial radosnie
-To teraz gazu do szpitala
-Spokojnie spokojnie-uspokajal mnie.
   Po 10 minutch stania w korku i czekania na lekarzy  samochodzie wkoncu znalazlam sie na sali porodowej.Lekarze stwierdzili ze porod  sie zaczął .Mieli racje.Bol byl nie dowytrzymania myslalam ze zaraz wybuchne ze poprostu umre.Bylo zapozno na leki znieczulajace.Zapozno.Gdy juz naprawde niemialam sil uslyszalam placz dziecka.Dopiero po chwili zdalam sobie sprawe ze to moje dziecko .Bardziej cieszylam si tym ze bol minal.Dali mi dziecko na rece .To byla dziewczynka.Byla poprostu szliczna taka piekna te jej duze szerokie oczki byly we mnie wpatrzone zachipnotyzowaly mnie.Poczylam ponowny bol juz nie tak silny.Zabrali mi moje dziecko.Popatrzylam sie tylko na sekunde i znowu moje mysli powrocily do okropnego bolu .Tym razem poszlo szybciej juz po dwoch minutach trzymalam w rekach chlopczyka rowniez pieknego i hipnotyzujacego. Usmiechnelam sie.
-Harry czy one nie sa piekne-spytalam
-Tak sa piekne sa.-Patrzyl na mnie z przerazeniem i rownoczesnie z podziwem .Przerazilo go to.
-Kocham cie -Powiedzial

*********
-Alez one roznia sie od siebie -Powiedzial Louis
-Co ty gadasz -zaprzeczalam- Nina i Bartek (bo tak je nazwalismy) sa przeciez tacy sliczni i podobni do siebie wiem ze to sa blizniaki dwu jajowe i dlatego sie roznia-tlumaczylam mu
-No nie popatrz Nina ma inne oczka a Bartus inne Nina takie ma szerokie bardziej a Bartek waskie
-Bo Nin ma po Hazzie Louis
-Hazza takich niema popatrz zreszta na ich kolor ty takich niemasz Hazza tym bardziej
-Julka Louis ma racje -wtracil Hazza
-Przyjzyj sie
-No nie co wy.... nie ... Czy wy cos sugerujecie -powoli sie zamalywalam
-Nie nic ale to jest troche nadzwyczajne nie uwazasz-powiedzial louis
-Tak pewnie no juz nadzwyczajne sam taki jestes i teraz czepiasz sie moich dzieci -oburzylam sie
-Przepraszam nieczepiam sie ale stwierdzam fakty dobra nic ja lece papapa.
-Papa Louis.
-Hazza naprawde tak bardzo roznia sie od siebie -Zapytalam ale nieodpowiedzial bo  tym momencie do sali weszla polozna z wynikami badan czy nasze bobasy sa zdrowe.
-Mam dl pani dosc dziwna informacje -Powiedziala
-Jaka-zapytalam
-Otoz wyniki jagbysie niechcialy ze soba zgadzac i okazalo sie ze kazde dziecko ma innego ojca-powiedziala to bardzo spokojnie i perfekcyjnie a mnie w tym momencie serce sie zatrzymalo apatart zaczol pipczec a ja noewiedzialam o co chodzi .Bylam w szoku.Spojrzalam na Hazze a on patrzyl na mnie bardzo dziwnym wzrokiem jagby sie czegos bal.
Odplynelam w otchlan

Przepraszam za moj dlug nieobecnosc poprostu nieumialam sie jakos zgrac.Mam nadzieje ze fajnie sie czytalo przepraszam za bledy.Kocham was miski !!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz