****
Dwa dni później
****
Nikt o niczym się nie dowiedział.Najwidoczniej Niall zdążył złapać Michaela i odebrać mu materiały.Ja niechciałam nic nikomu mówić bo po co .Dzisiaj Hazza wychodzi ze szpitala.
Zanim jednak pojechałam po Harrego zamierzałam odwiedzić Louisa.Musiałam nim porozmawiać.
Nigdy jeszcze niebyłam u Louisa .Dom miał piękny dwupiętrowy i duży ogród z wysokim ogrodzeniem.
Niedziwiło mnie że mieszka w takich luksusach.Wnętrze było piękne .Zaciekawiła mnie jedynie bardzo duża antyrama ze wspólnymi zdjęciami Louisa i Harrego.Zatrzymałam się przy niej by popatrzeć.
-Prawda że cudowne -usłyszałam z nienacka Louisa który mi się przyglądał.
-Ładne -tylko tak potrafiłam skomentować bo szczerze niebardzo wiedziałam co mam o tym myśleć.Postanowiłam zagrać w otwarte karty.Zwróciłam się do Lu
-Louis mam pytanie- powiedziałam
-Śmiało . Pytaj
-Dlaczego ludzie wierzą w Larrego ?-Louis miał dość dziwną minę.Chyba niewiedział co najlepiej powiedzieć przy tym pytaniu .Po dwóch minutach się odezwał.
-No cóż ludzie lubią wymyślać-odpowiedział.
-Dobra Louis ja jade po Hazze z tego co wiem to widzimy się wieczorem na imprezie u nas ?
-Tak .To do zobaczenia.
Pojechałam do Hazzy najszybciej jak się da.Był szczęśliwy od razu wziął na ręce Bartusia mimo że go bolała.Niestety czekała go długa rehabilitacja by mógł odzyskać 100% sprawność ręki.Niebył tym zachwycony.
O 16 przyjechał do nas Zayn po Ninę i Bartka miała się nimi zająć jego mama.
-Zayn mam małe pytanie ile będzie osób na impezie -zapytałam z ciekawości gdy wsiadał do auta.
-No wiesz z tego co mi wiadomo to tak około 50 osób a co ?
-Nie nic a nieuważasz że za dużo ?
-Myśle że..sam raz -uśmiexhnoł się i odjechał.
*****
O 19 było już ponad 30 osob a w rezultacie po 20 było ich około 100.Zresztą.tak przypuszczałam.
Próbowałam unikać dużej ilości alkocholu al niebardzo mi to wychodziło bo tak jak Perie chciałam się rozluźnić.
Naprawde dużo niewypiłam ale o 24 poczułam się dość fatalnie musiałam .się iść położyć.
Ale najpierw muszę znaleźć Hazzę.
Podeszłam do Zayna
-Zayn widziałeś może Harrego -zapytałam
-Nie ale Louis mówił że idzie grać w Xboxa do gory do salonu może nadal tam jest a czy cos sie stalo
-Nie nic tak tylko chciałam mu powiedzieç że jestem odrobine zmęczona.
-Ok -powiedział szybko bo jakaś dziewczyna niepotrafiła się doczekać rozmowy z nim.
Poszłam schodami do gory do salonu.Usłyszałam śmiechy Harrego ktory potem jakoś dziwnie powiedział
-Louis...-I znowu się zaczął śmiać.
Pełna dobrego nastroju stanełam w dzwiach i zobaczyłam całującego się Harrego i Louisa.W tym momencie szybko.odsunełam się do ściany by mnie niezobaczyli.Wdech qydech pomyślałam.Nie to niemoże być prawda Hazza jest moim mężem a nie żadnym gejem.Nie ja niewierze to nie jest prawda .Jestem pjana to mi sie tylko sni ale chcialam sie przekaonac czy na pewno. Wychylilam glowe i spojrzalam do salonu Hazza i Louis.sie.macali .Myslalam ze zygne .Pobieglam.do pokoju rzucilam sie na.lozko i zaczelam.szlochac.
Boze Hazza. On jest gejem nie ja nigdy niewierzylam.w Larrego nawet plotki mialam gdzies ale ja widzialam.to na wlasne oczy .To tylko sen powtarzalam.
Po godzinie uspokoilam sie i niechcialam juz o tym myslec probowalam zapomniec.
O 2 przyszedl Hazza kompletnie pjany zaczął mnoe calowac. Od razu odsunelam sie.
-Hazza.ja tak niemoge -powiedzialam powaznie.
-Czego niemozesz -zdziwil sie
-Calowales sie z Louisem Hazza ty mnie nie kochasz
-Julka kocham.ja bylem pjany nic niepamietam
-Teraz tez jestes pjany zal mi ciebie i co tez niebedziesz pamietal ze mnie calowales
-Kochanie ja tylko cb kocham Louis on nic nieznaczy
-To dlaczego do cholery jasnej sie.z nim calowales potrafisz mi to kurwa wytlumaczyc ja juz niemam slow niewiem co mam powiedziec -wydarlam sie na niego
-Julka chodz tu do mnie -powiedIal spokojnie i spojrzal nnie swoimi slodkimi oczkami i niepotrafilam mu odmowic.Mialam nadzieje ze.kiedys mi sie to uda ale to tylko marzenie.
Przepraszam ze tak dlugo nic niedodawalam .Akcja sie rozkreca.
Komentujcie bo to dla mnie wazne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz