piątek, 9 maja 2014

One Shot -Larry Stylinson. Cz.1

Życie nie jest proste kiedy codziennie trzeba walczyć z przeciwnościami.Gdy się jest popularnym w szkole jest to łatwe , ale gdy się jest normalnym uczniem takim jak ją przeciwności są bardzo trudne .może, każdy...
-louis słuchasz mnie w ogóle - usłyszałem wzywający mnie z zamysleń głos Sama, mojego przyjaciela.Otworzyłem szerzej oczy.
-CO ? -Palnelem tepo niewiedąc o co chodzi.
-Stary zeszyt daj mi zeszyt ,pani zbiera zadania domowe, a ja niemam.
No tak Sam nie lubi maty na lekcjach zawsze gada z Zaynem i Natalie, ale nigdy kompletnie nigdy kompletnie niewie co aktualnie robimy na lekcjach.
Podałem mu zeszyt.
-dzięki -uśmiechnął się i zaraz zaczął przypisywać zadanie
Rozgladnelem się po klasie. Pani Pins z maty stała przed chłopakiem który się z nią hmm powiedzmy kłócił.
- Styles , ale mnie nieobchodzi , że niemałes czasu na zrobienie zadania domowego
- Pani Pins przyniosę na jutro to zadanie naprawdę , proszę dać mi szansę.- zrobił maślane oczy uśmiechnął się w wyniku czego na jego policzkach pojawiły się duże i piękne doleczki.Każda baba na to leciała jak widać Pani Pins również.
-No dobrze Styles masz czas do jutra.
Podeszła do następnej osoby która podobnie jak Styles próbowała oczarowac Panią swoją uroda, ale nikomu oprocz niego się to nie udawało.
Harry Styles obiekt westchnień każdej dziewczyny w naszej szkole. Najpopularniejszy i najprzystojniejszy. Potrafił czarowac swoimi zielonymi teczowkami każda dziewczynę zresztą wystarczył jeden uśmiech z jego strony a następnego dnia dziewczyna wieczorem była u niego w łóżku.
Przeniosłem wzrok na jego włosy. Bujne kręcone idealnie ułożone .Styles miał na ich punkcie cholernego zjoba. Akurat skończył rozmowę z Lissa i spojrzał na mnie z jego twarzy zniknął uśmiech co znaczyło "spadają albo zaraz będziesz miał głowę w kiblu " ale to tylko wolne tłumaczenie. Opuściłem wzrok .
Ja i Harry nigdy że sobą nierozmawialismy . Od początku jednak wiedziałem , że ten typ człowieka za mną nie przepada . Gdzieś kiedyś słyszałem że chciałby mnie jakoś "zaczepić",  ale niedalem mu ku temu żadnej okazji. Jednak od tygodnia jestem z jego byłą Sopie . Słyszałem , że Stylem się z nią nieprzespal dlatego "rucha" każda dziewczynę stojąca mu na drodze.
-Louis -usłyszałem panią Pins
-tak
-podaj proszę rozwiązanie zadań bo jak zwykle NIKT nie ma poprawnej odpowiedzi. Podkreślając to , że ponad połowa klasy w ogóle nie ma tego zadania .- ostatnie słowa bardzo mocno podkreśliła
-Tak , już podaje.
Matma  była moim jednym z ulubionych przedmiotów . Ale niestety udziałem się na każdej lekcjach bo Pani Pins niestety niepotrafiła prowadzić lekcji by kogoś zainteresować nawet mnie , a mate lubię .Dlatego, też na każdej lekcji pisałem z Sopie . Parę razy zauważyłem jak Styles gapi się na mnie , było to irytuje.
Lekcja minęła mi szybko jak 3 pozostałe
-Sam , idę na stołówkę do Sophie
-Nie ma sprawy, Lou będę na boisku do potem
Skręciłem na stołówkę. Zacząłem szukać Sophie wzrokiem.
Koło niej stał Styles , podszedłem i odchrzaknalem
- Co do....-zaczął Harry spojrzał na mnie ze złością , w jego zielonych oczach - To ty , poczekaj aż skończę
- pośpiesz się- warknalem
Usiadł na przeciwko Sophie , uśmiechnęła się do mnie po czym powiedziała .
-Harry myślę że na tym skończymy nasza rozmowę
- zadzwonie wieczorem
- będę zajęta - odrzekła
-to pogadamy jutro - na odchodne zilustrowal mnie wzrokiem.
- czego chciał - spojrzałem na nią
- Lou naprawdę niewarzne wiesz jaki on jest , chcę prostu ciebie jakoś zwabic
- Sophie dam radę
- kochanie tylko proszę , nie wdawać się z Harrym w bójki wiem jaki on potrafi być.
- Dobrze, to co widzimy się u ciebie dzisiaj o siódmej
- tak, tak - popatrzył gdzieś w dal
- to ja lecę pa - wstalem
- Lou -powiedziała- kocham cię
- ja.ciebie też- nachylilem się pocałowałem ją i odszedłem machajac  jej .posłem szukać Sama na boisko .
Znalazłem go na trybunach wśród dziewczyn .Podszedłem.
- Dobra dziewczyny koniec zebrania wpadnijcie później.
- Tomlinson- usłyszałem za sobą- od kiedy to wyzbywasz się dziewczyn zamiast kilka przelecieć przecież wszyscy wiemy że Sophie nigdy nikomu niebyła wierna , tobie też zanim się ogarniesz wyląduje u mnie w łóżku.
- nie przeginaj - waknalem odwracając się w jego stronę .
- Bo co ? Bo pójdziesz do dyrcia z płaczem
- Nie , bo Sophie boi się że zniszcze Ci twoja piękna buzię. Obiecałem jej
- a co ona ci obiecała , hmm - przechylił głowę patrzył na mnie z zaciekawieniem a , we mnie się gotowalo miałem ochotę go uderzyć , ale wewnętrzna siła mnie powstrzymywala . Było w nim coś dziwnego.Nieodezwalem się.
- Nic ?? O jaka szkoda.
Chcąc zignorować Stylesa obrociłem się do Sama by coś mu powiedzieć , w tym momencie Styles złapał mnie za tyłek i powiedział do mnie tym ochryplym głosem
- za niedługo będziesz głośniej krzyczał na mój widok niż w łóżku z Sophie . Wiesz o czym mówię.- po czym odszedł .
Stanąłem jak wryty analizując co on właściwie do mnie powiedział.
Ktoś mi kiedyś mówił że Styles to bi ale nigdy w to niewierzylem .
Tym bardziej teraz niechce , w to uwierzyć.
***
-Louis za pół godziny będzie siódma Sophie nigdy Ci niewybaczy jak się spoznisz - krzyknęła z salonu moja rodzicielka
- już się ubieram - pobiegli do pokoju.
Rozebrał się łącznie z bokserkami by je zmienić założyłem czarne dość obcisle rurki i czerwono biała koszulkę. Poszłem się jeszcze do łazienki uczesac i za pięć minut juz szlem do Sophie.
Idąc trzy przecznice przed domem Sophie zobaczyłem sporą grupkę chłopaków. Szlem dalej zrobili mi przejście , ale ten ostatni złapał mnie mocno za nadgarstek . Syknalem.
- Tomlinson - usłyszałem ten charakterystyczny głos
- Styles - przedzeznilem go
- nie tym tonem - upomniał mnie
Próbowałem wyjąć rękę z ucisku , ale niepotrafilem poddałem się- śpieszysz się gdzieś , czyżby do Sophie , a sądzisz że lepiej bawiłbyś się ze mną.- spytał
- Nie .Bawie. Się . Z . Pedalami -powiedziałem każde słowo wyraźnie oddzielajac .
Nachylil się do mnie tak , że nasze nosy się stykaly .
- Jeszcze zobaczymy Tomlinson - puścił mnie , a ja najszybciej jak tylko potrafiłem odeszłem z tam tad. Usłyszałem.tylko
- Harry , zajmiemy się nim
- Nie Liam ją się sam, nim zajmę .
I śmiech jego kolegów.
Boże on serio jest gejem . Nie, nie wierze w to , to niemożliwe .
***
Oglądaliśmy z Sophie film , ale mnie bardzo on interesował więc postanowiłem pogadać z Sophie o Stylesie .
- Kochanie , mam jedno pytanie
- a, więc słucham - spojrzała na mnie z zaciekawieniem
- czy...no...czy... Harry...czy....on...jest...bi
-haha uwielbiam jak się jakasz jesteś wtedy taki słodki . Odpowiadając na twoje pytanie , Harry to gej . Byłam z nim.dla przykrywki , tak samo jak inne dziewczyny , ale one niemałą o tym zielonego pojęcia. Harry to mój przyjaciel . Ale z tego co wiem.niemiał
 nigdy chłopaka.
- a czy Ty..
- czy z nim spalam.  Hazza to tylko przyjacie ,l zawsze tak było
- Hazza?
- to jego pseudo. Mówił mi ostatnio , że ma jakiegoś chłopaka na oku , ale niepowiedział kto to jedynie wiem , że Hazza osiąga swój cel a on właśnie nim , jest.coś jeszcze chcesz wiedzieć.
- nie nie oglądajmy już.
Co jeśli Harry polował sobie mnie to niemoże być prawda i jeszcze to , że osiąga zawsze swój cel .Nie ze mną te bajery nie ze mną.



Ok moje miski to tyle jak na pierwsza czesc mam.nadzieję że się wam spodobała i z.miła chęcią przeczytanie następną która będzie w następny weekend albo jeszcze wcześniej ;)
Piszcie komentarze bo to dla mnie naprawdę ważne wszelkie uwagi również piszcie.

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdzial 29

Rano musialam koniecznie porozmawiac z Hazza.Ale on spal a niechcialam go budzic tak samo jak roztrzasac wczorajsza awnture.No moze niebyla to awantura ale mna to wstrzasnelo.Bardzo mocno wstrzasnelo.....

Kochani przepraszam was bardzo ale napisze dla was one shota podzielonego na dwie części o Larry
Jak się postaram to jeszcze dzisiaj będzie pierwsza czesc przed 19 mam nadzieję że jesteście na mnie źli ten rozdział dokończe kiedy indziej trzymajcie się mmiski
Do wieczora

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 28

****
Dwa dni później
****
Nikt o niczym się nie dowiedział.Najwidoczniej Niall zdążył złapać Michaela i odebrać mu materiały.Ja niechciałam nic nikomu mówić bo po co .Dzisiaj Hazza wychodzi ze szpitala.
Zanim jednak pojechałam po Harrego zamierzałam odwiedzić Louisa.Musiałam  nim porozmawiać.
Nigdy jeszcze niebyłam u Louisa .Dom miał piękny dwupiętrowy i duży ogród z wysokim ogrodzeniem.
Niedziwiło mnie że mieszka w takich luksusach.Wnętrze było piękne .Zaciekawiła mnie jedynie bardzo duża antyrama ze wspólnymi zdjęciami Louisa i Harrego.Zatrzymałam się przy niej by popatrzeć.
-Prawda że cudowne -usłyszałam z nienacka Louisa który mi się przyglądał.
-Ładne -tylko tak potrafiłam skomentować bo szczerze niebardzo wiedziałam co mam o tym myśleć.Postanowiłam zagrać w otwarte karty.Zwróciłam się do Lu
-Louis mam pytanie- powiedziałam
-Śmiało . Pytaj
-Dlaczego ludzie wierzą w Larrego ?-Louis miał dość dziwną minę.Chyba niewiedział co najlepiej powiedzieć przy tym pytaniu .Po dwóch minutach się odezwał.
-No cóż ludzie lubią wymyślać-odpowiedział.
-Dobra Louis ja jade po Hazze z tego co wiem to widzimy się wieczorem na imprezie u nas ?
-Tak .To do zobaczenia.
Pojechałam do Hazzy najszybciej jak się da.Był szczęśliwy od razu wziął na ręce Bartusia mimo że go bolała.Niestety czekała go długa rehabilitacja by mógł odzyskać 100% sprawność ręki.Niebył tym zachwycony.
O 16 przyjechał do nas Zayn po Ninę i Bartka miała się nimi zająć jego mama.
-Zayn mam małe pytanie ile będzie osób na impezie -zapytałam z ciekawości gdy wsiadał do auta.
-No wiesz z tego co mi wiadomo to tak około 50 osób a co ?
-Nie nic a nieuważasz że za dużo ?
-Myśle że..sam raz -uśmiexhnoł się i odjechał.
*****
O 19 było już ponad 30 osob a w rezultacie po 20 było ich około 100.Zresztą.tak przypuszczałam.
Próbowałam unikać dużej ilości alkocholu al niebardzo mi to wychodziło bo tak jak Perie chciałam się rozluźnić.
Naprawde dużo niewypiłam ale o 24 poczułam się dość fatalnie musiałam .się iść położyć.
Ale najpierw muszę znaleźć Hazzę.
Podeszłam do Zayna
-Zayn widziałeś może Harrego -zapytałam
-Nie ale Louis mówił że idzie grać w Xboxa do gory do salonu może nadal tam jest a czy cos sie stalo
-Nie nic tak tylko chciałam mu powiedzieç że jestem odrobine zmęczona.
-Ok -powiedział szybko bo jakaś dziewczyna niepotrafiła się doczekać rozmowy z nim.
Poszłam schodami do gory do salonu.Usłyszałam śmiechy Harrego ktory potem jakoś dziwnie powiedział
-Louis...-I znowu się zaczął śmiać.
Pełna dobrego nastroju stanełam w dzwiach i zobaczyłam całującego się Harrego i Louisa.W tym momencie szybko.odsunełam się do ściany by mnie niezobaczyli.Wdech qydech pomyślałam.Nie to niemoże być prawda Hazza jest moim mężem a nie żadnym gejem.Nie ja niewierze to nie jest prawda .Jestem pjana to mi sie tylko sni ale chcialam sie przekaonac czy na pewno. Wychylilam glowe i spojrzalam do salonu Hazza i Louis.sie.macali .Myslalam ze zygne .Pobieglam.do pokoju rzucilam sie na.lozko i zaczelam.szlochac.
Boze Hazza. On jest gejem nie ja nigdy niewierzylam.w Larrego nawet plotki mialam gdzies ale ja widzialam.to na wlasne oczy .To tylko sen powtarzalam.
Po godzinie uspokoilam sie i niechcialam juz o tym myslec probowalam zapomniec.
O 2 przyszedl Hazza kompletnie pjany zaczął mnoe calowac. Od razu odsunelam sie.
-Hazza.ja tak niemoge -powiedzialam powaznie.
-Czego niemozesz -zdziwil sie
-Calowales sie z Louisem Hazza ty mnie nie kochasz
-Julka kocham.ja bylem pjany nic niepamietam
-Teraz tez jestes pjany zal mi ciebie i co tez niebedziesz pamietal ze mnie calowales
-Kochanie ja tylko cb kocham Louis on nic nieznaczy
-To dlaczego do cholery jasnej sie.z nim calowales potrafisz mi to kurwa wytlumaczyc ja juz niemam slow niewiem co mam powiedziec -wydarlam sie na niego
-Julka chodz tu do mnie -powiedIal spokojnie i spojrzal nnie swoimi slodkimi oczkami i niepotrafilam mu odmowic.Mialam nadzieje ze.kiedys mi sie to uda ale to tylko marzenie.


Przepraszam ze tak dlugo nic niedodawalam .Akcja sie rozkreca.
Komentujcie bo to dla mnie wazne

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdzial 27

Caly dzien chodzilam jak struta.Nocy nieprzespalam.Raz ze Bartek co chwile plakal a dwa ze Zayn sie nieodezwal wieczorem.Balam sie niechcialam jednak sprawy zglaszac na policje wierzac ze Niall zmadrzeje.Rano Zayn dalej niedzwonil a gdy ja dzwonilam.wlaczala sie poczta.Zawariowac bylo mozna.Zadzwonil o 10
-Horana nigdzie niema ludzie mowia ze wyjechal z miasta niestety nieodbiera telfonow a jego rodzina o niczym niewie.
-Jak to? - do oczu naplynely mi lzy-On jest znany na calym swiecie i nikt go niewidzial wyparowal-wydarlam sie
-Julka naprawde mi przykro ale niestety nikt go niewidzial.Mimo to dalej bede go szukal a ty jedz do Hazzy potrzebuje cie.A jesli do wieczora nieznajde Nialla trzeba powiadomic policje
-zadnej policji -znowu podnioslam glos- rozumiesz zadnej policjii nie ich to sprawa
-jak uwarzasz ja koncze pa.
Boze gdzie jest moja mala Nina moja biedna.Gdzie ty jestes -powtarzalam siedzac zaplakana n podlodze.Musialam jechac do.Harrego wiec szybko sie jakos ogarnelam ale najpierw wlaczylam sobie telewizor by posluchac jakiejs muzyki ale zamiast tego byly newsy z zycia gwiazd i uslyszalam
Jak wszyscy wiemy Harry Styles jest w szpitalu poniewaz wbil.sobie w reke noz.Dosc nieprzyjemne to jest dla niego.Dzisiaj rano odwiedzil go jego kolega przyjaciel Louis Tomlinson .Jak wszyscy wiemy dosc dlugo mowi sie o ich tajemniczym.zwiazku zwanym wiara w Larrego.Duzo.wczesniej byly dowody ze Larry istnoeje ale Harry Styles sie ozenil i wszelkie dowody poszly w niepamiec choc jest ich nadal mnostwo.Zreszta sam Harry przyznal w wywiadzie ze doszlo do czegos pomiedzy nim a Louosem ale bylo to jednorazowo bo byl.....pjany.Tak powiedzial.Ale dzisiaj Louis pocalowal Harrego prosto  usta na powitanie sa nawet zdjecia.Czy Larry rzeczywiacie istnieje czy to tylko przyjacielskie gesty.Dzis niestety niedoqiemy sie tego ze wzgledu n malzenstwo Harrego.Mozemy jedynie sie domyslac.....
Niechcialam juz tego sluchac wylaczylam telewizor.Ubralam sie wzielam Bartka i pojechalam do Hazzy.Niechcialam nawet myslec o Larrym to byloby niemozliwe fakt moze kiedys nad tym myslalam ale teraz kiedy Hazza ma zena dziecko .Nie to niemozliwe.
    Hazza od razu zapytal o Nine czemu jej niewzielam
-Wiesz niedalabym rady z nimi obydwoma pryjechac opiekuje sie nia Niall-oczywiscie w ogole niewspomnialam ze Niall porwal Nine i niewiadomo gdzie jest niechcialam go martwic.
-jak tam.twoja reka -spytalam
-troche boli wiesz lekarze mowia za za trzy dni wychodze.ze.szpitala
-To dobrze -Usmiechnelam sie ale w glebi duszy martwilam sie czy za trzy dni zdolamy odzyskac Nine.Podalam Harremu Bartka bo telefon mi zadzwonil.
-Hazza trzymaj Bartusia bo musze odebrac to pile -szybko wyszlam z sali.Dzwonil Zayn.
-I co wiesz juz cos -zapytalam pelna nadzieji.
-Tak Niall jest juz w miescie znajomi go widzieli ale niewiem.gdzie dokladniej jest Poszukam go
-O boze az mi ulzylo dziekuje bardzo wiesz musze konczyc zadzwon.wieczorem blagam i powiedz mi co i jak papa-rozlaczylam sie i szybko weszlam do sali.Harry mowil cos do Bartusia wygladalo to nadzwyczaj slodko tak pieknie jeszcze ten jego usmiech .ahh.
-Kto dzwonil.-popatrzyl na mnie
-ahh zayn wiesz pytal sie kiedy moze wpasc
-I co odpowiedzialas
-ze kiedy chce.Aluchaj Harry to prawda o Tobie i Lu -zapytalam powaznie a on odwzajemnil to kamienna mina
-Slucham?-chyba niewiedzial o co mi dokladnie chodzi
-w wiadomosciaxh mowili o tobie i Lu ze sie calowaliscie i no
-Ty w to wierzysz.julka moze kiedys raz cos sie miedzy nami wydarzylo ale naprawde nic wiecej potem sie niedzialo nie ma zadnego Larrego bo pewnie o to sie pytasz
-Tak tylko pytalam dobra skarbie ja lece juz pozno sie zrobilo-wzielam Bartka i wyszlam.po drodze chcialam wstapuc do Louisa ale zmienilam.zdanie jutro to zrobie.Gdy pol.godziny po przyjechaniu do domu do dzrzwi zapukal Niall z Nina w rekach odrazu ja od niego zabralam i zatrzasnelam dzrzwi przes nosem lecz pozalowalam tego.Akurat polozylam Nine do kolyski wszedl Niall dzrwi zostawil pootwierane
-Niechce z tb rozmawiac -powiedzialam i odwrocilam sie do niego plecami
-napewno -zapytal.Poszarpal mnie za wlosy i zaczal mnie kopac .Ja niemialam sil by sie bronic .Wali mnie wszedzie w brzuch w.plecy w twarz zlamal mi nos gdy nagle uslyszalam jak przez mgle
-zajebisty material-popatrzylam w strone dochochadzacegonie dzwieku i zobaczylam sobowtora Nialla.Nie to byl przeciez.....Michael
-Pomoz mi -zdolalam powiedziec ale Horan uderzyl mnie w potylice i zapadlam w ciemnosc.

Lu -Skrot od Louisa
Larry-Zwiazek Harrego i Louisa ale niewiadomo czy to prawda

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 26

Uciekalas , uciekalas od problemow od naszych problemow.
Szlismy ta sama sciezka a ty ja zniszczylas.
Odeszlas zostawilas mnie. I widzisz powrocilas znowu na nia.
  Te slowa byly wciaz w mojej glowie.Wciaz je slyszalam gdy tylko popatrzylam na Nine na moj skarb tak niewinny tak slodki.Az trudno myslec ze tak niewinna osoba narobila tyle nieszczesc i jeszcze narobi.Ale i tak bede ja chronila poki bedzie to mozliwe.Nikt mojego skarbu mi nie zabierze a tym bardziej skrzywdzi.Niepozwole by cierpiala bez durnote wlasnej matki.
Dzieci mialy juz dwa tygodnie.Jak narazie przebywaly caly czas na moich rekach i Hazzy ktory byl bardzo z tego dumny.Chlopaki sie cieszyli nasza radosci sami nas odwiedzali.Perie miala urodzic za 4 miesiace.Raz mnie odwiedzili ale t wizyta niebyla dla mnie szczealiwa zreszta dla Zayna rownierz.kiedy bylam sama z nim w kuchni podjal te roznowe.
-Julka ja sie bardzo ciesze ze masz dzieci i w ogole ale powiedz mi dlaczego niexhcesz by Niall mial wladze rodzicielska nad Nina dlaczego.
-Jeszcze sie glupio pytasz - spytalam-otoz widzisz to nie Niall bedzie sie nia opiekowal to nie Niall bedzie ja wychowywal i to nie Niall bedzie o nia dbal tylko Hazza rozumiesz ?
-No tak tylko popatrz na to z perspektywy Horana jak on ma sie  tej sytuacji czuc-powiedzial z oburzeniem
-na nic nie bede patrzyla-skwitowalam
-Wysluchaj mnie-kiwnelam glowa na znak zgody- Pojawia sie dziewczyna ktora sprowadza Hazza z polski tak dla zabawy ale po jakims czasie sie w nij zakochuje.Niestety milosc wyznaje jej Niall i plany Hazzy ulegly zniszczeniu a dziewczyna jest w zwiazku z Horanem.Jednak Hazza wiedzac o tym wyznaje jej milosc i wszyatko sie niszczy  pogarsza sie po tym kiedy Niall wyjezdza do domu do rodziny.Dziewczyna przesypia sie z Hazza ma po tym wyrzuty sumieni i probuje popelnic samobojstwo.-spojrzal na mnie znaczaco -Dziewczyne cudem udaje sie uratowac ktora potem wyznaje Niallowi z kocha Hazze.Poparu tygodniach okazuje sie ze jest  ciazy wiec szybko bierze slub  Hazza i wyjezdza n miesiac miodowy.W tym samym czasie Horan popada w depresje i zaczyn terapie u psychologa.Gdy dzieci sie urodzily dowiadyja sie ze dziewczynka to dIecko Horana.Dziewczyna nie chce by sie nia opiekowal ten daje jej warunek na ktory przystaje.Nial wyjezdza do rodziny szalejac ze szczescia ale niepotrafi zapomniec ze jego dziecko bedzie wychowywala matka i obcy facet-odruchowo otworzylam usta by cos powiedziec ale niepotrafilam.Zrozumialam ze to koniec powiesci i z trudem powiedzialam
- Niepowiediales ze Niall znecal sie nad dziewczyna bil ja i gdy sie dowiedzial prawdy ze to jest dziecko Hazzy probowal ja zastraszyc-z ocy poplynely mi lzy juz kompletnie nic niepotrafilam z siebie wydusic kompletnie nic.Po paru minutach powiedzialam
-Nawet w trasie bil ta dziewczyne dlatego musiala od niego odejsc do aharrego mimo ze go nigdy.... niekochala dopiero.... jak sie urodzily dzieci pokochala go ale bardzo.... dlugo to trwalo -dokonczylam
-Naprawde nieznalem tej histori od tej strony tak mi przykro-podszedl do mnie i przytulil mocno.
Gdy nagle uslyszelismy glos Perie
-zayn zayn szybko Hazza ma noz w rece
Serce mi sta.elo niewiedzielismy o co chodzi szybko wybieglismy na dwor a tam siedzial Hazz z wbitym nozem w rece i pochylajaca sie nad nim Perie.Zatkalo mnie.Akurt przyjechal Niall poprosilam go by popilnowal dzieci.Zgodzil sie.
******
Hazza musial miec operacje ale ja niestety musialam wracac do domu.
Pod domem niebylo auta Nialla .Przerazilam sie nienazarty.Weszlam szybko do domu .Uslyszalam placz Bartka . Pobieglam do niego ale zobacylam ze niema nigdzie Niny.Serce mi stanelo.Zaczelam biegac po domu szukajac jej ale jej nieznalazlam.Chwycilam za telefon wykrecilam numer Zayna.Odebral
-Halo-odezwal sie
-Zayn Niall porwal Nine-powiedzialam przerazona majac nadzieje ze mi sie to tylko sni.

Mysle ze sie dobrze czytalo nastepny rozdzial w sobote.
Kocham Was:*

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 25

-Hazza- Krzyknełam .Byłam zła bo tkwiliśmy w długim korku a ja zwijałam wię z bólu.Skurcze byLy tak silne że myślalam że już bede mdleć.
-Kochanie wszystko beddzie w porządku już dojeżdzamy tylko proszę nierodz w samochodzie za tym zakrętem jest szpital-Powiedzial lekko zmieszany on naprawde niewiedzial co ma teraz robic no bo niewyjdziemy z auta i nie pobiegniemy do szpitala.Ja chyba nawet bym nieustała.
-Dobrze ale naprawde ja już niemoge!!!!!!
-Oddychaj spokojnie wdech wydech-pouczal mnie
-Przecież wiem co mam robic , a pozatym niepouczaj mnie- krzyknełam
-Przepraszam ... O widzisz juz jedziemy-powiedzial radosnie
-To teraz gazu do szpitala
-Spokojnie spokojnie-uspokajal mnie.
   Po 10 minutch stania w korku i czekania na lekarzy  samochodzie wkoncu znalazlam sie na sali porodowej.Lekarze stwierdzili ze porod  sie zaczął .Mieli racje.Bol byl nie dowytrzymania myslalam ze zaraz wybuchne ze poprostu umre.Bylo zapozno na leki znieczulajace.Zapozno.Gdy juz naprawde niemialam sil uslyszalam placz dziecka.Dopiero po chwili zdalam sobie sprawe ze to moje dziecko .Bardziej cieszylam si tym ze bol minal.Dali mi dziecko na rece .To byla dziewczynka.Byla poprostu szliczna taka piekna te jej duze szerokie oczki byly we mnie wpatrzone zachipnotyzowaly mnie.Poczylam ponowny bol juz nie tak silny.Zabrali mi moje dziecko.Popatrzylam sie tylko na sekunde i znowu moje mysli powrocily do okropnego bolu .Tym razem poszlo szybciej juz po dwoch minutach trzymalam w rekach chlopczyka rowniez pieknego i hipnotyzujacego. Usmiechnelam sie.
-Harry czy one nie sa piekne-spytalam
-Tak sa piekne sa.-Patrzyl na mnie z przerazeniem i rownoczesnie z podziwem .Przerazilo go to.
-Kocham cie -Powiedzial

*********
-Alez one roznia sie od siebie -Powiedzial Louis
-Co ty gadasz -zaprzeczalam- Nina i Bartek (bo tak je nazwalismy) sa przeciez tacy sliczni i podobni do siebie wiem ze to sa blizniaki dwu jajowe i dlatego sie roznia-tlumaczylam mu
-No nie popatrz Nina ma inne oczka a Bartus inne Nina takie ma szerokie bardziej a Bartek waskie
-Bo Nin ma po Hazzie Louis
-Hazza takich niema popatrz zreszta na ich kolor ty takich niemasz Hazza tym bardziej
-Julka Louis ma racje -wtracil Hazza
-Przyjzyj sie
-No nie co wy.... nie ... Czy wy cos sugerujecie -powoli sie zamalywalam
-Nie nic ale to jest troche nadzwyczajne nie uwazasz-powiedzial louis
-Tak pewnie no juz nadzwyczajne sam taki jestes i teraz czepiasz sie moich dzieci -oburzylam sie
-Przepraszam nieczepiam sie ale stwierdzam fakty dobra nic ja lece papapa.
-Papa Louis.
-Hazza naprawde tak bardzo roznia sie od siebie -Zapytalam ale nieodpowiedzial bo  tym momencie do sali weszla polozna z wynikami badan czy nasze bobasy sa zdrowe.
-Mam dl pani dosc dziwna informacje -Powiedziala
-Jaka-zapytalam
-Otoz wyniki jagbysie niechcialy ze soba zgadzac i okazalo sie ze kazde dziecko ma innego ojca-powiedziala to bardzo spokojnie i perfekcyjnie a mnie w tym momencie serce sie zatrzymalo apatart zaczol pipczec a ja noewiedzialam o co chodzi .Bylam w szoku.Spojrzalam na Hazze a on patrzyl na mnie bardzo dziwnym wzrokiem jagby sie czegos bal.
Odplynelam w otchlan

Przepraszam za moj dlug nieobecnosc poprostu nieumialam sie jakos zgrac.Mam nadzieje ze fajnie sie czytalo przepraszam za bledy.Kocham was miski !!!!!!

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 24

        Dwa miesiące później.

Te dwa miesiące mineły bardzo szybko. Miałyśmy z Perie dużo do zrobienia bo ustaliliśmy , że będzie podwójny ślub. Harry i Zayn niemieszali się w to wszystko bo musieli nagrywać nową płyte.
Największym szokiem jaki przeżyłam było to kiedy sie dowiedziałam , że na ślubie będzie ok 1300 osób czyste szaleństwo .Dla Perie to nic nowego , dla mnie wielki szok.Miałyśmy także nowe zajęcie zaczełyśmy chodzić do szkoł rodzenia nawet z Harry byLam z trzy razy.
Dzień ślubu nadszedł wielkimi krokami nim się obejrzałam stałam w przedsionku kościoła.
-To co Julka zaraz będziemy mężatkami - Spytała mnie Perie która była troche spięta bo nie było Liama jej świadka.Moim świadkiem był o dziwo Horan który zaprowadzi mnie również do ołtarza. Po 10 minutach zjawił się Liam troche zdyszany i poszedł pod ołtarz i gdy wszyscy już byli zaczeli grać marsz. Niall na otuche powiedział , że wyglądam przepięknie. Szliśmy za Perie i jej tatem.Po chwili zobaczyłam Hazze był taki piękny zresztą zawszw był , ale w tym garniturze wygladał bosko. W końcu doczekałam się momentu kiedy znalazłam się koło Harrego . Uśmiechnął się do mnie a ja do niego .Byłam szczęśliwa.po połowie mszy,
nadszedł czas powiedzenia sobie  "     tak"
-Julio Mario Amelio Nowak czy bierzesz stojącego tutaj Harrego
Edwarda Stylesa za męża - Zapytał ksiąc.
Bez wachania odpowiedziałam
-Tak biorę go za męża.
Ksiąc zwrócił się do Harrego
-A czy ty Harry Edwardzie Styles bierzesz stojącą przed tobą Julie Marie Amelie Nowak za żonę -spytał
-Tak biorę ją za żonę .-Odpowiedział również bez wachania. Bez niczego pocałowaliśmy.Końcówka mszy niemiała już dla mnie żadnego znaczenia.
Na imprezie oczywiście ludzie składali nam życzenia.

Pierwszy taniec zatańczyłam z Hazzą drugi z Horanem było bardzo fajnie . Niestety po 4 godzinach imprezowania musieliśmy się zwijać bo jechaliśmy na miesiąc miodowy do Grecjii , a czekała nas 4 h podróż samolotem. Gdy jechaliśmy autem na lotnisko i akurat całowałam Harrego zaczął dzwonić mi telefon.Odsunełam sie od Hazza. -Czekaj tylko wyłącze telefob -Powiedziałam - nie nie odbierz - zaprzeczyl Hazza. Odebrałam a dzwonił do Mnie Horan -kochasz go - usłyszałam w słuchawce -Tak kocham niegdy nikogo niekochałam bardziej niż jego - powiedziałam chyba zbyt przekonującym głosem choć to była prawda -Wiesz że bardzo żałuje , gdyby dziś.... -mówił lecz ja mu przerwałam -Kiedyś też mi żal serce ściskał lecz teraz jest inaczej- powiedziaLam Hazza patrzył się na mnie niewiedząc o co chodzi. -Czemu serce mnie boli gdy ciebie niema przy mnie - Powiedział po czym się rozłączył. -Niewiem - powiedziałam w zamyśleniu. -Co chciał Horan -Spytał Harry. -Wiesz próbował ... Ja sama niewiem Niewraxajmy do tego.Znowu pogrążyłam się w myślach. Na lotnisku niedziało się nic ciekawego za to w samolocie była jakaś masakra.Jakieś fanki rozpoznały Harrego i obsługa samolotu musiała je przesadzać najdaleh nas jak to tylko było możliwe. Oczywiście zasialiśmy w samolocie wielkie poruszenie.Miałam dość ale po całym tym zamieszaniu od razu zasnełam.Poprosiłam tylko Hazze by mnie obudził jak będziemy lądować. -Julka wstawaj-Powiedxiał mi do ucha i potrząsnoł lekko -Już jesteśmy -zdziwiłam się patrząc na godzinę -Nie ale musisz się przebudzic -To obudż mnie kurde jak bedziemy n miejscu rozumiesz -warknelam -Eleanor jest w ciąży -powiedział. Szybko otworzyłam oczy chciałam się wyprostować , ale zrobiłam zbyt gwałtowny ruch w momencie gdy nasze bobasy też się poruszyły.Stęknełam z bólu i powiedziałam przez zaciśnięte zęby -Powiadasz ze tez ciazt -Co ci jest -spytał zaniepokojony Hazza -To tylko dzieci troche się ruszają.Ucieszony tą wiadomością Harry przyłożył dłoń do mojego brzucha i się cieszył od czasu do czasu coś powiedział. Mam nadzieje że się podoba jutro następny