niedziela, 4 stycznia 2015

larry cz.6

Gdy wróciliśmy z Harrym do domu kazał mi się przebrać , ale niestety musiałem przy nim. Czułem się zażenowany gdy czułem świdrujący wzrok Harrego na swoim ciele.
Ubrany już udałem się do łazienki , ON poszedł za mną . Chciałem zakryć swojego siniaka na policzku pudrem gdy ręcr Stylesa złapały mnie za nadgarstki.
- Nie , ja to zrobię . Daj - wziął odemnie fluid nałożył trochę na wacik kosmetyczny i nałożył mi na twarz.
Przyjżałem mu się. Usta miał zaciśniete w wąską linię , musiał być bardzo skupiony . Ejj , ale ja dalej niewiem dlaczego jemu się tak śpieszy na tą impreze.
- Harry , dlaczego tak szybko po mnie przyjechałeś - Zapytałem cicho i niepewnie
- Jest jedno miejsce gdzie chcę cię zabrać.
Nieodezwałem się za to zrobił to Styles
- Wiem , że niemasz o mnie najlepszego zdania , ale może je zmienisz jak Ci coś opowiem , a teraz ubieraj buty , kurtkę i jedziemy.
Co on chciał mi powiedzieć. Czemu mu się tak bardzo śpieszyło , ma rację nieprzepadam za nim i niemam zamiaru tego zmienić , przynajmniej w najbliższym czasie.
***
Jechaliśmy jego czarnym Rangr Roverem siedziałem na tylnym siedzeniu z Zaynem , Liam siedział z przodu , ale zaraz mieli wysiadać więc miałem jechać sam z Harrym.
Z sekundy na sekunde stawałem się coraz nerwowy.Auto się zatrzymało porzegnali się NIM i wysiedli , Harry poprosił mni bym przesiadł się na miejsce koło kierowcy.
Jechaliśmy cały czas w ciszy , aż w końcu zatrzymaliśmy się przed lasem . Wysiadłem i stanełem niepewnie koło auta , patrzac na Harrego.
- No co jest , przecież Cię niezgwałce - zaśmiał się i pociągnoł mnie na ścieżkę.
- Nie bój się. Pamiętaj , że jestem tu by ci coś opowiedzieć.
- Myślisz , że jest mi to potrzebne do szczęścia . 100 razy lepiej bym się czuł bez tych wydarzeń.
- Jak zwykle zadziorny , wiesz że jestem gejem . Tak , napewno wiesz. Sophi napewno Ci powiedziala - Mówił jagby bardziej do siebie - Nie o to mi chodzi widzisz Louis mimo , że jesteś starszy boisz się mnie . Dlaczego , hmm . To że mam własny gang nieznaczy , że zabijam ludzi i gwałce dziewczyny . A to że każdej nocy mam nową łóżku to ich wybór same chcą. - zaśmiał się- wiesz po co mam Zayna i Liama ? Po to by odwalali za mnie przyjęte zlecenia oraz dbanie o nadz teren. Nieznasz mnie Louis ja niećpam ani.nie palę - otworzyłem usta by powiedzieć mu że dla mnie nie ma to znaczenia , ale szybko zareagował - Nie Louis teraz ja mówie , a Ty słuchasz. Może znałeś mojego brata Grega on był taki jak ja i skończył grobie . Próbowałem się zmienić , ale sam niepotrafie. Rok temu poznałem Sophi haha jak na geja byliśmy ze sobą dość długo , ale ona zaluczała każdego chłopaka jakiego spotkała na drodze . Mnie jednak niechciał jak na złość puściła się z Liamem i Zaynem . Zayn przez przypadek wygadał się że jest gejem i czasem z nim się piprze . Wtedy chciała z mną zerwać , ale zazaszantowałem ją. Odeszła wtedy z gangu , ale falej byliśmy parą dla picu. 7 miesięcy potem poznała Ciebie , zakochała się w tobie . Próbowałem jej wybić to z głowy bo i mi się podobałeś. No a dwa miesiące potem byliście razem . Wkórzyłem się bo Soph to zwykła zadziorna dziwka. I myślisz pewnie ,że Cię niezdradza hmm. Nie , nie już zrobiła to conajmniej 4 razy . Zastanawiasz się pewnie co ona robi podczas tych wyjazdów o których zawsze ci mówi najpóźniej jak się da. Otóż mimo , że jest wredną dziwką to pomaga ludziom.ma wolontariat . Zapewne nigdy niemówiła Ci o swojej rodzinie , a więc jej tato nieżyje sama go zabił bo nas wydał . Dlatego poprzezto też odeszła od nad . Jej mama był niebezpieczeństwie , uciekła z kraju . Soph to przerosło i zaczeł pomagć ludziom ktorzy są ścigani , prześladowani czy cokolwiek . Mimo , że ma dobre serce ma słabość do seksu . Nienadajesz się na jej chłopaka , ona się nigdy niezmieni . Skończ z nią jak najszybciej bo wykożysta twoją niewinność i odejdzie , a Ty zostaniesz z niczym . Hmm sorki , zostaniesz ze złamanym sercem. - na chwilę się zatrzymał i spojrzał na mnie
- Louis wiem , że jesteś bi .Miałeś rok temu chłopaka który jest kumplem Liama byłeś z Joshem . To wszystko o się dzieje nie ma sensu , ale Louis ja chcę Ciebie chronić. - to były jego ostatnie słowa , akurat jak weszliśmy na ogromną polane zarośniętą stokrotkami. Zrobił jeszcze pare kroków i usiadł.
- Louis. Soph wiedziała , że mi się podobasz - skończył.
W moich oczach pojawiły się łzy w głowie miałem chaos niewiedziałem czy to jest prawda .Chciałem mu uwierzyć i to zrobiłem. Mętlik w głowie miałem niesamowity...


no to już poznaliście tajemnice Sophi nastepna cześć jutro :D
czekam na komentarze

larry cz.5

Niechce iść na tą imprezę do Stylesa. Muszę coś wymyślić jeśli myśli , że jest panem wszechśwaiata to się grubo myli. Muszę uciec no japierdole żeby jeszcze musiec uciekać z własnego domu przed bandą dupków , świat staje na głowie.
Okno . To jest to uciekne przez okno tylko do kogo ja pójdę hmm do Sama wkońcu jest 13 , a ja niewiem po co oni tak szybko po mnie przyszli skoro imprezy normalnie zaczynają się ok 20 .
Na całe szczeście koło mojego okna jest drabinka na dach , sprawdziłem gdzie jest auto od tych baranów . stało koło bramy , a w środku nikogo niebyło pewnie byli u mnie w domu choć nikt się nieodzywał. Otworzyłem okno i zaczełem schodzić po drabinie sprawdzając czy ich nigdzie niema . Naszczęście nikogo niebyło . Nagle zdałem sobie sprawę , że mam przy sobie tylko telefon zostawiłem portwel w domu
- Kurwa - zaklołem . Jakaś kobieta przechodząca obok spojrzała na mnie z niesmakiem.
Sam na szczęście mieszkał 4 przecznice dalej , ale znając Stylesa pewnie domyśli się gdzie mogłbym zwiać bo innych przyjaciół raczej niemiałem . Będzie mnie szukał muszę wymyślić coś lepszego hmmm dom babci Soph . Styles niewie gdzie jest , ale to z 4 km stąd bosz lepsze to niż nic . Poszłem na skróty przez bloki. Postanowiłem zadzwonić do mamy
- Co sie dzieje syneczku ? - odebrala
- Haha , ehm nic poprostu jak wrócisz do domu to mnie niebędzi idę do babci Soph
- Soph Cie zaprosiła ? - dopytuje
- yy tak zaprosiła - kłamię
- to świetnie muszę już kończyć pa
- pa - odpowiedziałem i się rozłaczyłem.
Nagle dzwoni numer prywatny Soph , a jej co ??
- Soph co tam ??? -odbieram
- Ty mi powiec jak u Ciebie . Jednak niemam nic do roboty i wracam.dzisiaj wieczorem , ale będe jutro - mowi
- yhm to dobrze cieszę się -odpowiedziałem
- Masz taki niemrawy głos LouLou coś się stało ?? - zapytala.podejrzliwie
- nie , ależ skąd - ops chyba powiedziałem zbyt wesoło
- jak przyjade to porozmawiamy muszę kończyć paa
- paa
I co ja mam zrobić , jestem. jednej wielkiej dupie. Czego oni odemnie chcą.
- Tomlinson - usłyszałem - chyba niepróbowałeś uciec - nie ,nie ,nie powtrzałem w myślach . Niemógł mnie znaleść.Odwróciłem się do Stylesa i próbowałem być odważny , ale w środku już się zkręcałem ze strachu.
- Niebędziesz mówił co mam robić - powiedziałem troche oschle , lecz bapewno ON wyczuł w moim głosie strach
- Mieszkasz tu od lat , wiesz jakim człowiekiem jestem to dlaczego jeszcze to utrudniasz - mówił niezwykle cicho podchodził do mnie coraz bliżej , a ja się cofałem aż udeżyłem w ściane bloku. Wypuściłem powietrze.
-Ktoś się chyba mnie boi - zagadnął ze śmiechem w oczach
- Zostaw mnie proszę niemam nic co moge Ci dać , dlaczego tak bardzo próbujesz mnie zniszczyć - mówiłem bardzo cicho błagalnym tonem tak jagby ktoś miał mnie zaraz zabić.
- Możesz dać mi o wiele więcej niż myślisz Louis - powiedział.
ON do mnie powiedział Louis. Tak to wymówił jagby miał do czynienia z aniołem .Stop Louis co Ty pleciesz on to robi specjalnie. Na mojej twarzy pewnie widniało zaskiczenie i chyba
- Ty się rumienisz - powiedział z zachwytem Styles
- um , ja - zmieszałem się , niepotrafiłem znaleść żadnej riposty niego ani na nic.
Podszedł jeszcze bliżej między naszymi twarzami było 10 cm.
Nie co on kombinuje , nie pozwole mu na nic krzyczała moja torzsamość. Spojrzał mi w oczy , a ja w jego pierwszy raz do tego doszło . Miał bardzo przenikliwy wzrok jego oczy świeciły szmaragdami zdałem sobie sprawę że są bliżej mnie . Poczułem jego wargi na moich ustach . Zamknełem oczy . Najpierw dał mi trzy całusy , a potem przejechał swoim jezykiem po moich wargach rozchylając je. Mmm ta delikatność rozpływam się. Nagle na mnie naparł i zaczął całować , w tym wszgystkim czułem namiętność , strach , brutalność .
Odsunął się na chwilę po czym szepnął
- Przepraszam - Ponownie zaczął całować.
Załapałem go silnie za kark i przyciągnołem bliżej na co jęknął z zachwytu. Moje dłonie przesuneły sie w jego włosy , zaplotłem dłonoe w nich , nagle się odsunoł i odepchał mnie od siebie , mówiąc wściekle.
- Nigdy , niewarz się , dotykać moich włosów.


jest to 5 cześć jeśli to czytasz zostaw po sobie jakiś znak :D
Dziekuje za uwage

sobota, 3 stycznia 2015

Larry cz.4

Obudziłem się rano przypominając sobie wszystko co się wczoraj działo. Byłem zły na Sophie zreszta Styles też nielepszy , ale to szczyt wszystkiego dlaczego ona taka jest . Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek w telefonie ktoś dzwonił numer prywatny hmmm pewnie Sophi z niewiadomych przyczyn nawet ja nieznałem jej numeru .
- Słucham - odebrałem od niechcenia
- Przepraszam - powiedziała , w jej głosie było słychać coś dziwnego
- niemasz za co , zawsze taka byłaś i o co tyle haosu gdyby nie Styles , to dowiedziałbym się teraz bez słowa wyjaśnienia i bez przeprosin jak myślis ,z ile ja tak mogę jeszcze hmmm- moja tonacja stawała się wyższsza z każdym.wymawianym słowem .
- Tu chodzi o moją rodzinę
- Takie kity to nie m ,i Soph - burknełem
- Oj już się niedonsaj misiek za tydzień wracam wiesz że Cię kocham - próbowała mnie zbyć
- Tak tak wiem ja Ciebie też pa Soph - rozłączyłem się .Już sam niewiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć . poczułem wibracje dostałem sms od Soph treść.
" on Cię tylko wykorzysta i zostawi " oczywiście niemogłem odpisać bo numer zastrzeżony .
Ile ona wie ? I co wie ? Co miała na myśli ahh wyjebane pieprzyć ich wszystkich . Tak Louis pieprzyć hahaha.
Wstałem z zamiarem zjedźenia czegoś , ale mamy niebyło w pracy , a do jedzenia było niewiele. Ubrałem się i poszłem na zakupy . Gdy stałem przy kasie ktoś mnie poszturchnoł obróciłem się i zobaczyłem Liama FUCK pomyślałem jeszcze tego brakuje.
- Hej , stary dziś jest impreza u Harrego kazał Cię zaprosić i dopilnować byś przyszedł
- Powiedz mu , że jak chce tak bardzo bym przyszedl to niech sam mnie zaprosi - uśmiechnełem się do niego zapłaciłem i wyszłem ze sklepu .
- Ty gnoju - usłyszałem za sobą , niezamierzałem się obracać ale poczułem że mnie obraca po czym.poczułem zaciśnięta pieść na swojej twarzy
- masz przyjść , a jak nie to sam zatargam Cię za te jebane kudły do niego rozumiesz - warknął i znowu mnie uderzył upadłem na ziemię i wtedy kopnął mnie w brzuch zabolało.
- Liam zostaw go już bo musi być w całości jak Hazz będzie go dziś pieprzył - odezwał się jakiś mulat Liam jeszcze splunol koło mnie i odszedł wsiadł z mulatem do auta i odjechali. Gdy wstawałem brzuch mnie zabolł no pięknie będe miał siniaki podniosełem zakupy i ruszyłem do domu .
Jakoś wytrzymałem ,  pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było sprawdzenie obrażeń , policzek miałem cały , ale opuchniety jutro będzie śiniak na brzuchu koło żeber już sie pojawił w wielkości dłoni mojej.
- Nienawidze Cię Styles i wszystkich Twoich kumpli , Soph Ty pieprzona suko - zaczełem się drzeć po całym domu i wszystko zrzuciłem ze stołu który akurat koło mnie stał , zdjecie Soph się potukło
- Dobrze Ci tak pieprzona zdziro , tak bardzo chcesz mnie chronić , a jak potrzebuję Cię najbardziej to Cię niema , pieprz się - krzyczałem a łzy zaczeły mi spływać po policzkach krztusiłem się
- Wolałbm byś się tak krzusił połykając moją spermę a nie własne łzy taka baba z Ciebie - usłyszałem ten przeklęty głos Stylesa a zaraz śmiech jego kolegów wstałem szybko niepatrzać na nich i zamknełem się w pokoju.
- Loui ,s Liam przyszedł Cię przeprosić prawda Liam - powiedział tak jagby był mega wkórzony
- Tak Louis ja Cię przepraszam poniosło mnie i tak już dostałem nauczkę od Harrego -powiedział jagby z bólem w głosie
Uśmiechnełem się pod nosem pewnie Liam wyglada gorzej niż ja , słyszałem jak Styles potrafi karać . Współczuje....
- Idzcie stad , nigdzie się niewybieram - krzyknołem
- Liam , Zayn wyjść - rozkazał ostro . Usłyszałem dzwiek stukotu butów.
- Otwórz proszę , Louis proszę.
Bosz on tak ładnie poprosił , więc z wachaniem otworzyłem mu drzwi.
Uśmiechnol się
- Ubieraj się masz 10 minu ,t tu masz podkład na ten śiniak - rzucił we mnie jakąś tubką.
Odwrócił się i powiedział
- Niemartw się , Liam ma bardziej posiniaczoną twarz , czekam w kuchni - poczym zamknął drzwi
Dupek - mruknełem


Czekam na komentarze to dla mnie ogromnie ważne

UWAGA UWAA

**wróciłam na bloga i dziś dodam 4 cz opowiadania o Larrym :D mam nadzieje z blog zyska nowych czytelnikow bo po cos on jest :D

niedziela, 10 sierpnia 2014

Larry cz.3

-chodź , idziemy się napić - pociągnął mnie w stronę baru i w tym momencie usłyszałem głos Sophie - Louis ?? - obrocilem się do niej spojrzała to na mnie ,  to na Harrego
Zastanawiałem się ile widziała z tego wszystkiego , więc próbowałem przybrać normalny głos tonu
- Soph martwilem się - patrzyłem na nią było widać , że jest zła , ale na szczęście nie z mojego powodu a Harrego , więc zamiast mi odpowiedzieć zwróciła się do niego
- mówiłam ci do kurwy nędzy , że masz go zostawić w spokoju Harry - powiedziała to dość ostrym tonem. A on jedynie się uśmiechną ,ł po chwili jednak odpowiedział
- Dobrze znasz warunek , inaczej znasz moja odpowiedź - znowu wyszczerzyl zęby
- o nie nic z tego napewno niepojde z tobą do łóżka , co to to nie i radzę ci odwal się od niego bo porzalujesz - jej oczy były ciemne , była zła
- co możesz mi zrobić NIC już niejesteś  w żadnym gangu - a mnie normalnie zatkało o co im  kurwa chodzi zamiast się zastanawiać słuchałem dalej
- niemuszę w żadnym być by nakopać Ci dupy , poprostu zostaw go w spokoju Harry.Ok
- dobrze , już się tak niemartw słońce , życzę miłej podróży pa - po tych słowach zniknął w tłumie. Ale chwila zaraz jaka podróż o co chodzi , popatrzyłem na Soph pytajaco zauważyła to.
- Powiem ci w aucie , chodź - pociągnęła mnie w kierunku wyjścia.
Gdy tylko wsiedlismy do jej auta od razu zapytałem się o co chodzi .
- muszę komuś pomoc , niebedzie mnie przez tydzień - powiedziała to jagby nic wielkiego się nie stało
- że niby co ? Przez tydzień Soph dlaczego zawsze ty wszystkim pomagasz , a tobie nikt oprócz Harrego który robi to iwylacznie dlatego , że chce cię zaliczyć - ona kurwa myślała , że to dla mnie nic gdyby nie Harry pewnie napisalaby mi to rano w dzień wyjazdu
- przykro mi Louis naprawdę niewystarczy ci to , że cię chronie - nawet na mnie niepopatrzyla wściekłem się i krzyknolem
- helo umiem do cholery o siebie zadbać , niepotrzebuje nianki - popatrzyła na mnie zdziwiona no tak ja nigdy niepodnosilem glosu , zawsze byłem spokojny
- Nie to miałam na myśli - i tak dokonać jazdy nieodezwaliamy się do siebie słowem , gdy pojechała pod mój dom nawet się z nią niepozegnalem poprostu miałem jej dość zawsze tak robiła , to stawało się coraz gorsze . Zatrzasnelem za sobą drzwi i pobiegłem do pokoju rozmyslajac o dzisiejszym incydencie z Harry , och to było mega. Zamierzałem mu podziękować za to że powiedział mi o wyjeździe Soph . Zastanawiałem się nawet nad zerwaniem z nią. No nie , Louis nie zrobisz tego przecież ze względu na Harrego. Hazz co ty że mną robisz oszaleje .


No hej miski mam nadzieję że rozdział się wam podoba następny będzie lepszy xD kocham was i pamiętajcie z każdy komentarz to dla mnie inspiracja :* 

piątek, 8 sierpnia 2014

Larry cz.2

Nastepny dzien ***
 Postanowilem sobie , że cały dzień bede unikal Harrego , przynajmniej miałem taki plan.Lecz niestety sie nieudal. Idac do mojej szafki , po skończonych lekcjach zauwazylem opierajacego sie na niej Harrego , o dziwo bez jego kumpli . Zdziwiłem sie. Próbujac pocieszyć sie na duchu , ze nic sie niestanie podesłlem do niego i zapytałem - mozesz się odsunać , chciałbym dostać się do szafki
 - Ahh , tak -zaczał swoim iroicznym glosikiem
- A wiesz co ja bym chcial - pochylił sie nad moim uchem i cicho powiedził
 - dobrać sie do twoich majtek .Jego chamski charakter i niewyparzony pysk zawsze na mnie dziwnie działały , przeszly przezemnie dreszcze .
 Niepotrafilem sie powstrzymac od komentrza.
 - Niepowinieneś z takimi tekstami zwracać sie do dziewczyn ?- Chyba go tym zatkalem , ale po chwili rzekł
 - zastanowie sie , może taką propozycje złoże Sophie - po czym jak na dupka musiał odejść. Dobrze wiedzial , że tym tekstem mnie rozjuszy , wie jak bardzo ja kocham i zrobie dla niej wszystko. Dobrze o tym wie i zapewnie chce to wykorzystać , pieprzony bisekualista
. Niespodziewalbym sie że on wlasnie nim jest , a o dziwno nikt w szkole tego niewie. Nawet gdybym komuś to powiedzial nikt by mi nieuwierzyl , niestety taki los przecietnego ucznia.
Wróciłem domu i postanowiłem umówić się z Sophie na wieczór .
- Hej kochanie - odebrała tymi słowami mój telefon do niej
- No hej , słuchaj idziemy dziś gdzieś wieczorem - zapytałem
- Oh no z przyjemnością , ale ja chce iść dziś na jakąś imprezę do jakiegoś klubu , wkońcu dziś jest piątek. - jak zwykle to ona mówiła gdzie się spotykamy , więc jak zwykle przystałem na ta prośbę ,choć trochę mnie to zdziwiło bo rzadko chodziła w takie miejsca.
- No dobrze to jesteśmy umówieni na która ?- dopytywalem
- może być 8 wieczorem , bądź pod moim domem
- Niema sprawy - odpowiedziałem i się rozlaczylem .
***
Trochę po 8 byliśmy , już w klubie Sophi od razu się ulotnila mówiąc m ,i że za godzinę będzie z powrotem . Pewnie miała jakieś sprawy do załatwienia ze swoim kumplami , wciąż niemogę zapomnieć że była w , gangu Stylesa pieprzonego Stylesa , który okazał się być pedałem , a rucha każda laskę w klubie.
- Tomlinson , jak miło znowu cię widzieć - usłyszałem za plecami ten charakterystyczny głos , który oczywiście należał do Stylesa . Po plecach przelecialy mi ciary
.- przyszles z Sophi prawda , ale jej tutaj niema - powiedział to takim tonem jakby to właśnie Sophi chroniła mnie przed złem świata i po części miał rację bo to ona była ta BED w naszym związku , nie ja
- mało powinno cię to obchodzić - powiedziałem hardo
- och kochanie niedenerwuj się tak i chodź ze mną - zanim zdążyłem zaprotestować , Harry trzymał już moja rękę i pociągnął mnie w stronę parkietu
- myślę , że czas na dziki takiec - szepnął mi do ucha i zamruczal poczułem takie dziwne uczucie , ale to uczucie było przyjemne. Kurwa Louis co sie z tobą dzieje !!! Wrzeszczalem sam do siebie w myślach , aż do momentu kiedy poczulem jego wargi na mojej szyi i jego rąk na moich biodrach wtedy wszystko przestało mnie dla mnie sens liczył się tylko on . W głębi duszy jednak krzyczałem Louis NIE co ty Kurwa robisz .
- Widzę , że się podoba - zamruczal Harry do mojego ucha
- ja niemogę mam dziewczynę prostu niemogę - skomlalem bez opamiętania
- och wiem , ale nikt się niedowie obiecuje , to będzie nasza tajemnicą
-  po czym poczułem jak zaczyna ssać delikatnie moją skórę na szyi . Normalne odlot.
- chodź idziemy się napić - pociągnął mnie w  stronę baru i w tym momencie usłyszałem głos Sophie
- Louis ?? - obrocilem się do niej spojrzała to na mnie to na Harrego


Oh wiem akcja chyba dzieje się za szybko al spoko Sophie nic niewidziala  więc niebojcie żaby haha proszę was komentuje bo to dla mnie wielka motywacja

Wielki powrót

No hejoszka  a więc postanowiłam że powracam na bloga już disaj wieczorem będzie druga część opowiadania o Larrym a w następne dni rozdziały mojego pierwszego opowiadania. ;*